Węgierskiemu powstaniu, jakie wybuchło w Budapeszcie w 1956 roku, poświęcony był wernisaż wystawy oraz prelekcja w mysłowickim muzeum. W czwartkowe popołudnie mysłowiczanie mieli okazję wysłuchać wspomnień uczestników tamtych wydarzeń. Spotkanie w muzeum poprowadziła Stanisława Warmbrandt.  

Jednym z prelegentów był były ambasador Węgier w Polsce, który jako 18-latek brał udział w walkach.

– 61 lat temu w Budapeszcie wybuchła antysowiecka, antysocjalistyczna rewolucja. W Polsce mówi się o powstaniu, dla mnie to była rewolucja – mówi Ákos Engelmayer, uczestnik wydarzeń 1956, były ambasador Węgier w Polsce

W jednej z gablot można zobaczyć odłamki sowieckiego pocisku, które zaledwie o kilka centymetrów minęły jego głowę. Na wystawie zaprezentowane zostały różnorodne przedmioty odnoszące się do tamtych krwawych wydarzeń, a także wielkoformatowe zdjęcia osób biorących udział w powstaniu.

– To co tutaj widzimy to nie jest jakaś stałą wystawa, są to przedmioty należące do dwóch osób prywatnych, uzbierane w przeciągu dwóch ostatnich dekad – mówi dr Janos Tischler, dyrektor węgierskiego instytutu kultury w Warszawie

13 dni nadziei kosztowały Węgrów około 2,5 tys. zabitych, rannych zostało ponad 13 tysięcy osób. Czwartkowego wieczoru przypomniano także zaangażowanie Polaków w tamte wydarzenia.

– Ta wystawa to nasze podziękowanie dla Polaków, którzy 61 lat temu bardzo dużo dla Węgrów zrobili – mówi dr Janos Tischler

Przygotowując kolejny muzealny czwartek organizatorzy nie tylko zadbali o estetykę wystawy, ale także o ciekawy program spotkania.

– Jak zwykle próbuję połączyć informacje, to co niesie ze sobą ciekawa wystawa świetnie przygotowana przez warszawskich grafików z odrobiną akcentów regionalnych – mówi Adam Plackowski, dyrektor Muzeum Miasta Mysłowice

Były to akcenty kulinarne oraz muzyczne. Wystawę można podziwiać do 9 października. A już 5 października obędzie się premiera nowego filmu produkcji mysłowickiego muzeum, poświęconego Johannowi Rubergowi, śląskiemu alchemikowi.