fot. Pogotowie dla Zwierząt

Zaalarmowany przez zaniepokojonych mieszkańców, patrol Pogotowia dla Zwierząt podjął interwencję w Mysłowicach. Z jednego z mieszkań bloku przy ulicy Reymonta społecznicy zabrali skrajnie wycieńczonego, wychudzonego psa rasy bokser. Mimo podjętych starań, zwierzęcia nie udało się uratować. Wyniki sekcji dadzą odpowiedź, czy przyczyną śmierci było znęcanie się nad psem.

Po otrzymaniu informacji, że w mieszkaniu może przebywać maltretowany pies, patrol Pogotowia dla Zwierząt od razu przyjechał do Mysłowic. W poniedziałek 4. września społecznicy pokonali ponad 500 kilometrów (ich siedziba znajduje się w Trzciankce koło Piły) by uratować zwierzę.

Bruno miał zostać zamknięty w mieszkaniu po tym, jak jego właściciele mieli wyjechać na wakacje.

– Czekaliśmy tam pół dnia, mieszkanie było zamknięte. W końcu do mieszkania przyszła pani, która podała się za współwłaścicielkę tego psa. Zapytaliśmy się jej, czy jest opiekunką tego psa – odpowiedziała, że tak. Pani potwierdziła, że stan psa jest krytyczny. Zapytaliśmy ją, czy zamierza iść z tym psem do weterynarza – odpowiedziała, że tak. Zapytaliśmy kiedy – odpowiedziała, że w czwartek, jak wróci mąż. Więc zapytaliśmy, czy zdaje sobie sprawę, że do czwartku ten pies nie przeżyje – odpowiedziała, że tak podejrzewa. Następnie zapytaliśmy, czy dobrowolnie nam tego psa przekaże. Czy nie będzie stawiała oporu – odpowiedziała, że nie będzie – mówi Grzegorz Bielawski, inspektor ds. ochrony zwierząt z Pogotowia dla Zwierząt

Po stwierdzeniu, że stan psa jest ciężki, został on  niezwłocznie zabrany do weterynarza.

– Stan psa był krytyczny. Bokser był wychudzony, widoczne były żebra i guzy biodrowe – mówi Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt

Następnie Pogotowie dla Zwierząt zabrało boksera do Warszawy, gdzie trafił pod skrzydła Fundacji „SOS Bokserom”. Niestety Bruna nie udało się uratować.

Jeśli pies nie przeżył w wyniku skrajnego wycieńczenia i niedożywienia, a nie np. z powodu choroby, Pogotowie dla Zwierząt będzie szukało sprawiedliwości na drodze sądowej.

– Kiedy otrzymamy protokół sekcji zwłok, zawiadomienie w sprawie znęcania się nad zwierzęciem zostanie złożone na policję. Jest to równoznaczne z zawiadomieniem prokuratury. Sekcja jest prowadzona przez weterynarzy patologów z Państwowego Zakładu Higieny Weterynaryjnej – wyjaśnia Grzegorz Bielawski

Wyniki sekcji mają być znane w tym tygodniu.