Początkowo straszyło deszczem, ale na widok takiego pochodu słońce wyszło zza chmur. W Dziećkowicach tradycji stało się zadość i do kościoła ze święconką przyjechały Amazonki oraz motocykliści.

– Jesteśmy z Dziećkowic i co roku staramy się tej tradycji dochowywać. Zresztą wrażenia zawsze są niezapomniane – mówi Magdalena Kula z Dziećkowic

Nie tylko Amazonki…

W sobotni poranek ze stadniny koni Arabka w kierunku kościoła wyruszyły Amazonki, którym towarzyszyli motocykliści oraz strażacy z ochotniczej straży pożarnej. Widok jadących z gracją dam jak zawsze wzbudził zachwyt mieszkańców dzielnicy oraz licznych gości spoza Dziećkowic.

– Tradycja narodziła się kilka lat temu i rozwija się, co roku jest piękniej – mówi Ewa Przystolik

Co musi znaleźć się w koszyczku?

Wiernych było tak wielu, że święcenie potraw odbyło się na zewnątrz. Stoły uginały się od bogatych w przysmaki koszyczków, które poświęcił proboszcz dziećkowickiej parafii, ksiądz Klaudiusz Pauly. A czego nie mogło zabraknąć w koszyczku?

– W świątecznym koszyczku tradycyjnie musi być szynka, przede wszystkim jajka, sól, pieprz i pieczywo świąteczne – mówi Ewa Przystolik

Przede wszystkim pasja

Organizowany w Dziećkowicach pochód w Wielką Sobotę cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Ze święconek oraz widoku pięknych dam w siodłach w szczególności cieszą się dzieci. Jednak by wszystko tak wyglądało potrzebna jest praca organizatorów oraz zaangażowanie miłośniczek jeździectwa.

– Dziewczyny są piękne, młode, starają się, uczą. Zdobywają mistrzostwa w różnych dyscyplinach, szczególnie w damskim siodle. Same szyją swoje sukienki i starają się być coraz piękniejsze – mówi Celina Nierodkiewicz ze stadniny koni Arabka

Już po święceniu pokarmów składano sobie życzenia wesołych świąt, a jeźdźcy powrócili do stadniny na słodki poczęstunek.

REKLAMA