Najpierw plusk do wody, a następnie bieg wokół stawu i śladem nieczynnego już torowiska. Fani aktywności na świeżym powietrzu z Mysłowickiego Klubu Biegacza No. I ponownie spotkali się na Hubertusie, by w aktywny sposób spędzić niedzielny poranek.

[maxbutton id=”1″ text=”ZOBACZ, TRWA 00:58″ ]

– Teraz zaczyna się sezon morsowy. Co niedzielę spotykamy się na morsowaniu, robimy sobie trening przed i po wejściu do wody. Co jakiś czas, raz w miesiącu staramy się zachęcić ludzi z Mysłowic i okolic żeby przyszli do nas i też pobiegali przy okazji tego morsowania – mówi Rafał Kontowicz z Mysłowickiego Klubu Biegacza No. I

Dorośli biegacze przebiegli ponad 5 kilometrów. Listopadowy chłód nie był straszny także małym biegaczom – dzieciom, które rywalizowały na dystansie 200 metrów.

– W takich warunkach biega się doskonale gdyż jest świeże powietrze, można odpocząć wśród przyrody i przede wszystkim wśród dobrego towarzystwa biegaczy, kolegów i przyjaciół – mówi Włodzimierz Grocholewski z Mysłowic

W zdrowym ciele zdrowy duch mówi stare porzekadło. Patrząc na uśmiechy i zadowolenie członków „Namberłana” można mieć pewność, że z uśmiechem przebiegną nawet najbardziej srogą zimę.

REKLAMA