Choć o podwyżki walczą już od dawna, rząd pozostaje głuchy na ich prośby. Dlatego nauczyciele w całej Polsce zdecydowali się na strajk. Dołączą do niego także mysłowiccy pedagodzy.

8 kwietnia prawie wszystkie szkoły i przedszkola z terenu naszego miasta włączą się w ogólnopolski strajk nauczycieli, a co za tym idzie, będą zamknięte. Ich pracownicy zadecydowali o tym w specjalnym referendum.

– Żeby referendum było ważne, musiało w nim wziąć udział ponad 50% pracowników i 50% z głosujących musiało opowiedzieć się za strajkiem. W kilku placówkach byli za nim wszyscy – informuje Marek Fabryczny, prezes oddziału międzygminnego Związku Nauczycielstwa Polskiego w Mysłowicach.

Jak powiedział podczas konferencji prasowej prezes ZNP Sławomir Broniarz, to będzie strajk do odwołania. Decyzję o terminie jego zakończenia podejmie prezydium zarządu głównego ZNP. Oznacza to, że jeśli rząd nie ugnie się pod żądaniami nauczycieli, protest może „zahaczyć” o 10 kwietnia, czyli dzień, w którym powinny się zacząć egzaminy gimnazjalistów i ósmoklasistów.

– Termin strajku został wyznaczony 40 dni temu, więc był czas na to, żeby się przygotować. Prosiliśmy też premiera, żeby zaangażował się w rozmowy, bo to, co robiła minister Zalewska, było pseudorozmowami – tłumaczy Marek Fabryczny.

I dodaje, że strajk ma polegać na powstrzymywaniu się nauczycieli od pracy. Prawdopodobnie żadne zajęcia dydaktyczno-wychowawcze nie mogą się odbyć.

– Sugerujemy, by dyrektorzy powiadomili rodziców, żeby raczej nie przysyłali dzieci, zwłaszcza tych młodszych, do szkół. Rodzice mogą skorzystać np. z takiej opcji, że w przypadku młodszych dzieci, do 14. roku życia, mają te dwa dni opieki. Mogą skorzystać z urlopu na żądanie albo zasiłku z ZUS-u. Jeżeli nie można zapewnić opieki nad dzieckiem do 8. roku życia, to można starać się o zasiłek w wysokości 80% wartości wynagrodzenia z tytułu zamknięcia szkoły – wylicza Fabryczny.

Tutaj dowiecie się, które mysłowickie szkoły i przedszkola biorą udział w strajku. Pod tym adresem znajdziecie również więcej informacji na temat tego, co zrobić, gdy placówka, do której uczęszcza Wasze dziecko, będzie zamknięta.

Przypomnijmy, że nauczyciele domagają się wzrostu wynagrodzenia zasadniczego o 1 000 zł.

– Jeżeli osoba zaczynająca dziś swoją pierwszą pracę bez większych problemów może osiągnąć większą wypłatę, bo praktycznie wszystkie sklepy sieciowe dają pracownikowi 3 200 zł na rękę, a ja jako nauczyciel dyplomowany dostaję 2 900 zł, to coś jest nie tak. Ok. 25% pracowników administracji i obsługi zarabia poniżej minimalnego wynagrodzenia i dostaje dodatek wyrównawczy. Nie mamy możliwości zarabiania lepiej, spora część pracowników musi dostawać dodatek wyrównawczy – argumentuje decyzję o strajku Marek Fabryczny.

„W czasie strajku nauczycieli musimy wykazać się wszyscy wzajemnym zrozumieniem. Dlatego zdecydowałem, że pracownicy urzędu będą mogli przyjść do pracy z dziećmi. O takie samo zrozumienie apeluję do przedsiębiorców. Bądźmy wszyscy solidarni” – napisał na swoim facebookowym profilu prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski.

– Świetny pomysł, podpisuję się pod nim obiema rękami i proszę również szefów wszystkich miejskich jednostek o stworzenie takiej samej możliwości swoim pracownikom. A my już myślimy, jak umilić czas pociechom pracowników – mówi prezydent Dariusz Wójtowicz.

Tekst: Aleksandra Olszewska