Na dwie kolejki przed zakończeniem rundy zasadniczej beniaminek z Rzeszowa wrócił na fotel wicelidera I ligi kobiet. Podopieczne Marcina Wojtowicza w Mysłowicach pokonały miejscową SilesięVolley MOSiR w trzech setach.
Początek spotkania był bardzo wyrównany. Rzeszowianki po błędach własnych oddały inicjatywę silesiankom, jednak gdy punktowymi blokami popisały się Karolina Filipowicz i Ewa Śliwińska beniaminek I ligi prowadził 5:3. Gdy Sylwia Andrysiak pomyliła się na środku o czas poprosił Sebastian Michalak(6:3).

Niemoc Ślązaczek przełamała dopiero Iwona Kandora i gdy skrzydłowa Silesii Volley zapisała na swoim koncie jeszcze blok, z trzypunktowe zaliczki gości został tylko punkt (6:5). Po chwili Developres odskoczył na 9:6 po ataku Magdaleny Olszówki, ale miejscowe nie dawały za wygraną i gdyby nie błąd w ataku Barbary Susek byłby remis (10:10). Podopieczne Marcina Wojtowicza wyszły na 12:9, ale po bloku Kandory na Pauli Szeremecie było 12:11 dla przyjezdnych. Silesianki w końcu wyrównały, a gdy gospodynie wyszły na 14:13 tym razem o przerwę dla zespołu poprosił trener Wojtowicz.

Po wznowieniu gry asa serwisowego zdobyła Szeremata i to Developres miał punkt więcej od rywalek, a po bloku Filipowicz było 17:14 dla gości. Kiedy zespół z Podkarpacia nabierał wiatru w żagle, Silesia Volley zbliżyła się na 16:17. Zespół trenera Wojtowicza ponownie odskoczył na trzy oczka, utrzymując kilku punktowe prowadzenie do końca seta (25:20).

Drugą partię otworzyła Małgorzata Plebanek, jednak po chwili na 3:2 wyszły rzeszowianki. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, bowiem po kontrze Andrysiak było 6:4 dla Silesii Volley i choć mysłowiczanki wyszły na 7:4, beniaminek z Rzeszowa błyskawicznie odrobił straty, przełamując rywalki na 8:7, a następnie wyszedł na 11:8. Podopieczne Sebastiana Michalaka nie dawały za wygraną, wyrównując na 13:13. Po wyrównanym fragmencie gry gdy rzeszowianki odskoczyły na 18:15 o czas poprosił Sebastian Michalak. Po bloku na Susek przyjezdne prowadziły już czterema punktami (22:18). Silesia Volley dzięki Kandorze obroniła trzy piłki setowe, ale po ataku Śliwińskiej było 25:23 dla gości.

Po zmianie stron Dominika Nowakowska dała przyjezdnym dwupunktowe prowadzenie, ale po chwili był remis (2:2). Kiedy środkowa Developresu ponownie popisała się atakiem ze środka przy Bończyka rzeszowianki miały ponownie dwupunktową zaliczkę (5:3). Po chwili Andrysiak rozbiła się o blok i zespół trenera Wojtowicza prowadził 8:5. W szeregach silesianek szwankowała skuteczność i gdy w Mysłowicach zrobiło się 6:11 o przerwę dla zespołu poprosił trener Michalak. Przestój mysłowiczanek przełamała Plebanek, ale gdy skrzydłowa Silesii Volley została zablokowana było już 14:7. Po kolejnym czasie na żądanie szkoleniowca silesianek zrobiło się 9:14, jednak goście kontrolowali wydarzenia na boisku. Szeremeta dołożyła jeszcze asa serwisowego (18:10), a po bloku Magdy Jagodzińskiej na Kandorze było 20:11. Developres miał pierwszą piłkę meczową przy stanie 24:24, kończąc partię 25:15.

Silesia Volley MOSiR Mysłowice – KS Developres Rzeszów 0:3 (20:25, 23:25, 15:25)