Mysłowice to nie tylko przemysłowa historia i graniczne dzieje Górnego Śląska. To także ludzie, którzy przez dekady budowali lokalną tożsamość – często po cichu, poprzez edukację, kulturę i działalność społeczną. Do takich postaci należeli Stefan i Franz Maase – nauczyciele, których ślad w mieście widoczny jest do dziś.
Od nauczyciela pomocnika do filaru lokalnej społeczności
Historia rodziny Maase w Mysłowicach zaczyna się od Stefana Maasego, urodzonego w 1817 roku w Suchej Psinie koło Głubczyc. Swoją drogę zawodową rozpoczął wcześnie – już w 1838 roku pracował jako pomocnik nauczyciela w Radzionkowie. Niedługo później trafił do Miechowic, by ostatecznie około 1840 roku osiąść w Mysłowicach.
To właśnie tutaj rozwinął skrzydła. W 1841 roku, wspólnie z Jacobem Lustigiem, założył Męskie Towarzystwo Śpiewacze – jedną z pierwszych inicjatyw kulturalnych w mieście. Rok później został nauczycielem w szkole powszechnej, a równolegle angażował się w życie religijne jako pomocnik organisty w kościele Mariackim.
Jego aktywność nie ograniczała się do edukacji. W 1850 roku współtworzył mysłowickie Bractwo Kurkowe, a dwa lata później osiągnął najwyższy stopień nauczycielski i objął funkcję samodzielnego organisty. Przez cztery dekady pracy stał się jedną z kluczowych postaci lokalnej społeczności. Zmarł 4 września 1877 roku.
Syn, który stworzył bibliotekę
Dziedzictwo Stefana kontynuował jego syn Franz Maase, urodzony w 1851 roku już w Mysłowicach. Po ukończeniu seminarium nauczycielskiego w Pyskowicach rozpoczął pracę w miejscowej szkole katolickiej.
Największym osiągnięciem Franza było jednak stworzenie pierwszej miejskiej biblioteki. Mieściła się ona w budynku na rogu dzisiejszych ulic Towarowej i Matejki i nosiła imię św. Boromeusza. Jej księgozbiór liczył około 6 tysięcy woluminów – imponującą liczbę jak na tamte czasy. Po 1922 roku zbiory przejęła mniejszość niemiecka.
Wiara, która kształtowała miasto
Franz Maase był nie tylko nauczycielem, ale i gorliwym katolikiem. Należał do inicjatorów budowy kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa, poświęconego w 1891 roku. Jak wspominano, codziennie odwiedzał świątynię, będąc jednym z najbardziej oddanych parafian.
Jego znaczenie dla miasta zostało dostrzeżone jeszcze za życia. Przed 1914 rokiem jego nazwiskiem nazwano jedną z ulic (dzisiejszą ulicę Reymonta), a najwyższe wzniesienie w okolicy – na szczycie ulicy Chopina – określano mianem Maaseberg.
Ostatnia droga i pamięć
Franz Maase zmarł 4 lipca 1928 roku w wieku 76 lat. Został pochowany na starym cmentarzu w Mysłowicach, nieopodal kaplicy. W jego pogrzebie uczestniczyli przedstawiciele środowisk edukacyjnych i duchowieństwa, a oprawę muzyczną zapewnił chór parafialny św. Cecylii.
Jeszcze kilka lat wcześniej, w 1921 roku, podczas obrad Rady Miasta nad zmianą niemieckich nazw ulic na polskie, część radnych broniła pozostawienia nazwy Maasestraße. Ostatecznie przetrwała ona w spolszczonej formie – jako ulica Mazego, zanim nadano jej obecne imię.
Literacki głos rodziny
Rodzina Maase miała także swój wkład w literaturę. Ignacy Maase, brat Franza, był księgowym i pisarzem. W swojej powieści „Deutsches Frühlicht” opisał przemiany Mysłowic w latach 30. XIX wieku – moment, gdy polski charakter miasta ustępował wpływom niemieckim. Jego praca stanowi dziś cenne źródło wiedzy o tamtym okresie.
Historia Stefana i Franza Maase pokazuje, jak ogromny wpływ na rozwój miasta mogą mieć nauczyciele. Ich działalność wykraczała daleko poza szkolne mury – obejmowała kulturę, religię i życie społeczne. Choć dziś ich nazwiska nie są powszechnie znane, ich dziedzictwo wciąż jest obecne w przestrzeni Mysłowic.
źródło: Muzeum Miast Mysłowice Facebook



















