„Ktoś probował mnie zabić” – słowa te odbijają się dziś szerokim echem we wszystkich najważniejszych mediach w Polsce. Chodzi o komunikat jaki za pomocą mediów społecznościowych wydał w środę prezydent Mysłowic Dariusz Wójtowicz. Wspomniał on również, że nie chodzi tylko o poluzowanie śruby w kołach, a o wiele sytuacji jakie wydarzyły się w ostatnich miesiącach, a które dotknęły nie tylko jego samego, czy najbliższych, ale również ludzi z którymi na co dzień współpracuje. 

W środę prezydent Mysłowic Dariusz Wójtowicz wydał komunikat, w którym poinformował, że ktoś celowo poluzował śruby w kołach jego samochodu, co w konsekwencji mogło doprowadzić do ogromnej tragedii. Zaznaczył również, że sprawę zgłosił organom ścigania. Zgłoszenie potwierdził asp. Łukasz Paździora, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Mysłowicach. Dodał również, że sprawa została przekazana do Prokuratury Rejonowej w Mysłowicach. Dariusz Wójtowicz wspomniał także, że tego typu sytuacji było więcej. 

– Jestem osobą publiczną i już nie raz zdarzało się, że ktoś mi groził np. śmiercią. Nieprzypadkowe sytuacje, które miałem na myśli w komunikacie dotyczyły głównie mojej partnerki oraz osób z którymi na co dzień współpracuję – komentuje Dariusz Wójtowicz, prezydent Mysłowic. 

CAŁY KOMUNIKAT PREZYDENTA MYSŁOWIC DOSTĘPNY [TUTAJ]

Okazuje się, że partnerce prezydenta ktoś groził potrąceniem, jak również, że może zostać oblana kwasem. Ponadto radną Wspólnie dla Mysłowic oraz jej partnera od wielu miesięcy nęka pewien człowiek. Mężczyzna ten m.in. nachodzi ich w różnych miejscach, w tym w pracy czy np. wtargnął na teren prywatny należący do radnej co zostało zarejestrowane przez zainstalowany tam monitoring. Radna złożyła już kilkadziesiąt zawiadomień, bo jak sama przyznaje – po prostu boi się o swoje życie. 

– Część ludzi krytykuje mnie za to, że zamiast tylko złożyć zawiadomienie, zdecydowałem się o tym opowiedzieć również w mediach. Po prostu, po ludzku mam dość i uważam, że nie może być przyzwolenia na takie zachowania, a tym bardziej nie powinno się w ich sprawie milczeć – dodał prezydent Mysłowic. 

Wśród internautów pojawia się sporo porównań do sytuacji sprzed lat, której antybohaterem był ówczesny włodarz Mysłowic Grzegorz Osyra, który sam zrobił sobie krzywdę, a później rozpowiadał jakoby ktoś chciał go zabić. Śledztwo prokuratury wykazało, że było to kłamstwo.

Ciężko jest jednak łączyć intencje obu prezydentów. Po pierwsze o poluzowanych kołach w samochodzie, prezydenta Wójtowicza miał powiadomić mechanik, u którego zostawił on auto, po tym jak zaczął podejrzewać, że samochód nie działa w pełni sprawnie. Po drugie narrację prezydenta potwierdza choćby wyrok 2 lat pozbawienia wolności wobec osoby, która groziła mu śmiercią. To wszystko pokazuje, że obecny prezydent może mieć rację co do obaw o życie swoje, najbliższych jak i współpracowników. Szczególnie, że praktycznie wszyscy, o których mowa również o pomoc zgłosili się do organów ścigania, wykazując szereg dowodów na to, że to o czym mówią miało lub ciagle ma miejsce. 

Do sprawy podejdziemy szczegółowo w reportażu, nad którym aktualnie pracujemy. Premiera w następnym tygodniu.