6 października 2014 roku w kopalni „Mysłowice-Wesoła” doszło do jednej z największych tragedii górniczych. W momencie gdy zapalił się metan, na poziomie 665 metrów, w rejonie ściany 560 pracowała 37-osobowa grupa górników. Bilans ognia pod ziemią okazał się tragiczny – pięciu górników zginęło, a 30 zostało rannych. Do dziś znaczna część poszkodowanych nie jest zdolna do pracy.
„Zaniedbania doprowadziły do śmierci górników” głosi tytuł jednego z artykułów w najnowszym wydaniu „Trybuny Górniczej”. Stoją za tym ustalenia Wyższego Urzędu Górniczego – w toku postępowania, które rozpoczęło się tuż po tragedii, ustalono że na kopalni doszło do szeregu nieprawidłowości. W wyniku tych ustaleń w odniesieniu do 12 osób kierownictwa i nadzoru ruchu wydano decyzje zakazujące wykonywania określonych czynności w ruchu zakładu górniczego. Natomiast w stosunku do 12 osób dozoru ruchu do sądu zostały skierowane wnioski o ukaranie. Wyższy Urząd Górniczy zawiadomił także prokuraturę o podejrzeniu popełniania przestępstwa przez 7 osób z kierownictwa i dozoru ruchu.
Sprawą zajmuje się prokuratura, jednak działania służb trwają tak długo, gdyż nadal, ze względu na panujące tam warunki, nie jest możliwa wizja lokalna w rejonie, w którym zapalił się metan.
Rok temu, w pierwszą rocznicę katastrofy, na budynku dyrekcji kopalni w Wesołej zawieszono tablicę upamiętniającą górników, którzy w wyniku katastrofy stracili życie.