fot. pixabay.com
fot. pixabay.com

Trzeci poniedziałek stycznia od lat budzi szczególne emocje. To właśnie wtedy, według popularnego hasła, przypada tzw. Blue Monday, czyli najbardziej depresyjny dzień w roku.

Termin ten na stałe wszedł do języka mediów, kampanii reklamowych i rozmów towarzyskich, choć jego naukowe podstawy od dawna budzą poważne wątpliwości.

Określenie Blue Monday zostało wprowadzone w 2005 roku przez brytyjskiego psychologa Cliffa Arnalla. Według jego założeń, najbardziej przygnębiający dzień w roku można wyliczyć za pomocą wzoru matematycznego. Miał on uwzględniać kilka czynników jednocześnie: zimową aurę, krótkie dni i niski poziom nasłonecznienia, psychiczne zmęczenie po świątecznym okresie oraz rozczarowanie związane z niedotrzymanymi postanowieniami noworocznymi. Do tego dochodził aspekt ekonomiczny – w styczniu wiele osób zaczyna odczuwać skutki świątecznych wydatków i zbliżających się terminów spłaty zobowiązań.

Początkowo Blue Monday przypadał na poniedziałek ostatniego pełnego tygodnia stycznia, jednak od 2011 roku „najbardziej depresyjnym dniem” stał się trzeci poniedziałek miesiąca. Zmiana ta tylko wzmocniła przekonanie krytyków, że mamy do czynienia raczej z chwytliwym hasłem niż rzetelną diagnozą naukową.

Specjaliści od zdrowia psychicznego od lat podkreślają, że pojęcie Blue Monday ma charakter pseudonaukowy. Nie istnieją wiarygodne badania potwierdzające, że jeden konkretny dzień w roku może być obiektywnie bardziej depresyjny od innych. Nastrój człowieka zależy od wielu indywidualnych czynników, a depresja jest poważną chorobą, której nie da się sprowadzić do kalendarzowej daty.

Mimo to Blue Monday co roku wraca na pierwsze strony portali informacyjnych. Dla jednych jest pretekstem do rozmowy o zimowej chandrze i dbaniu o samopoczucie, dla innych – przykładem, jak łatwo marketing i media potrafią nadać pseudonaukowej koncepcji rangę powszechnie uznanej prawdy. Jedno jest pewne: jeśli trzeci poniedziałek stycznia bywa trudny, to nie dlatego, że „tak wynika ze wzoru”, lecz dlatego, że zima potrafi wystawić naszą odporność psychiczną na ciężką próbę.