Mimo złożonych deklaracji firma odpowiedzialna za wywóz odpadów z feralnego składowiska przy ul. Brzezińskiej w dalszym ciągu nie dotrzymuje warunków umowy.
O sprawie niebezpiecznego składowiska odpadów przy ul. Brzezińskiej zrobiło się głośno w grudniu ubiegłego roku, kiedy po interwencjach mieszkańców, których niepokoił unoszący się w tym rejonie nieprzyjemny zapach chemikaliów, odbyła się wizja lokalna. Na miejsce zostali skierowani policjanci, pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach, straży pożarnej oraz wydziału ochrony środowiska mysłowickiego magistratu. Po kontroli w terenie okazało się, że substancje były składowane w sposób niezgodny z wydanym zezwoleniem oraz sprzeczne z obowiązującymi przepisami. Pozwolenie na składowanie odpadów wydane zostało jeszcze w maju ubiegłego roku przez poprzedniego prezydenta.
– Prezydent Dariusz Wójtowicz natychmiast uchylił decyzję swojego poprzednika, nakazując tym samym usunięcie wszystkich odpadów do 18 stycznia. 11 lutego odbyły się oględziny w terenie, na których miał zjawić się oraz udostępnić teren składowiska do kontroli przedstawiciel firmy. Temat został jednak przez firmę zbagatelizowany i nikt z jej ramienia się nie pojawił. Przybyli na miejsce przedstawiciele WIOŚ, straży miejskiej, wydziałów ochrony środowiska oraz bezpieczeństwa publicznego i reagowania kryzysowego przeprowadzili kontrolę wokół terenu, podczas której jasno stwierdzili, że substancje niebezpieczne nadal nie zniknęły z naszego miasta, a nakaz prezydenta nie został wykonany – informuje Natalia Wypiór z mysłowickiego magistratu.
Jak zaznacza Wypiór, następnego dnia prezydent Wójtowicz spotkał się z prezesem Mundo Trade oraz przedstawicielem firmy transportowej, która miała odbierać chemikalia.
– Podczas negocjacji strony ustaliły, że substancje niebezpieczne będą wywożone z terenu Mysłowic transportami od dwóch do trzech razy w tygodniu. Firma zobowiązała się także do dostarczania do wydziału ochrony środowiska kart przekazania odpadów – dodaje Natalia Wypiór.
Do chwili obecnej żadna karta nie wpłynęła, a odpady nadal zalegają na terenie miasta.
Tekst: Bogumił Stoksik