fot. itvm.pl

To była nie lada gratka dla miłośników zapachu palonej gumy. W środę na parkingu przy hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji popisywała się słowacka grupa kaskaderów samochodowych Extrem Cascaders Team.

Publiczność miała okazję zobaczyć drifty, także te z parkowaniem pomiędzy dwoma samochodami, jazdę i slalomy na dwóch kołach, a nawet kaskadera przeskakującego na dachu auta przez palącą się obręcz czy przebijającego głową ścianę ognia. Jednego z członków Extrem Cascaders Team zapytaliśmy o to, jakie trzeba mieć predyspozycje, by zostać samochodowym kaskaderem.

– Po pierwsze odwaga. Musi być odwaga i wiara w siebie. Dopóki człowiek nie wierzy w siebie, nie jest w stanie robić takich rzeczy – podkreśla Ladislav Moravec.

Na Bończyku pachniało benzyną i palonymi oponami, było głośno, ale chętnych do oglądania wyczynów śmiałków ze Słowacji nie brakowało.

– Przyszedłem z moimi wnuczkami, chłopcy w wieku 5 i 3 lata, no i chciałbym, żeby zobaczyli, co się może dziać z samochodami i jakie są możliwości samochodów – mówi Marian Wlekliński, jeden z uczestników wydarzenia.

Na koniec pojawiły się monster trucki, które zachwyciły przede wszystkim najmłodszych.

Tekst: Aleksandra Olszewska