Jak informuje RMF FM, Katowicki Holding Węglowy przeprowadził kontrolę tzw. aparatów ucieczkowych. Wyniki tej kontroli są zatrważające, teraz dyrektor kopalni Mysłowice-Wesoła musi wycofać z użycia ponad tysiąc aparatów ucieczkowych.
Zadaniem aparatów tlenowych jest ochrona dróg oddechowych górników podczas wycofywania się ze strefy zagrożenia gazowego, bądź miejsc gdzie stężenie toksycznych gazów przewyższa zdolności pochłaniaczy lub stężenie tlenu jest zbyt niskie. Zatem aparaty te stają się jedyną formą ochrony i dają szansę na przeżycie w tragicznych warunkach załodze kopalni. Zazwyczaj okres ich działania wynosi ok. godziny dlatego musi być całkowicie sprawny.

Podczas przeprowadzonej kontroli sprawdzono 70 aparatów z kopalni Mysłowice-Wesoła, z czego aż 40 z nich miało usterki. Uszkodzone były m.in. węże oddechowe czy specjalne kołnierze łączące pochłaniacz z workiem oddechowym. W kilku przypadkach nie działał też tak zwany nabój tlenowy.

– Do ostatniego dnia gwarancji aparat ma być sprawny, bo pracownik zjeżdża z nim pod ziemię. Nie ważne czy to jest pierwszy dzień czy ostatni. Aparat ma być sprawny. To był sprzęt, który górnicy zabierali na dół. Każdy górnik, który zjeżdża musi taki aparat ze sobą mieć. Nieszczelność dyskwalifikuje ten aparat – podkreślał w rozmowie z RMF FM Andrzej Herzog, wiceszef związku ratowników, który kontrolował aparaty ucieczkowe

Kolejną niepokojącą informacją jest fakt, że wszystkim skontrolowanym aparatom, na początku listopada, kończył się okres ważności. Nie wiadomo, od jak dawna górnicy korzystali z tego wadliwego sprzętu.