Zapach grzanego wina i goździków, kolędowy repertuar i kramy pełne bibelotów – niezwykły klimat zimowego jarmarku zawitał już na mysłowickim Rynku. Mieszkańcy już pierwszego dnia tłumnie oblegali główny plac miasta i chętnie korzystali z atrakcji. A tych ostatnich nie zabraknie do końca weekendu!

– Nie da się ukryć, że atmosfera na rynku podczas jarmarku jest zawsze doborowa, jest zawsze ciepło, zawsze wesoło, zawsze z przytupem. A co dla mysłowiczan? W tym roku wyjątkowy jarmark, bardzo dużo budek. Jest z nami Anielski Młyn, za moimi plecami jest domek św. Mikołaja, będzie Mikołaj, są elfy do dyspozycji – opowiada Michał Skiba, dyrektor Mysłowickiego Ośrodka Kultury.

– Ja uważam, że najważniejsza jest atmosfera, a ta atmosfera zrobiła się bardzo fajna – dzieli się prezydent Dariusz Wójtowicz.

W piątkowy wieczór uroczyście zapalono światełka na rynkowej choince i ruraparku, dzieciom rozdawano zabawki, a ze sceny płynęły głosy utalentowanych uczniów. Mimo, że tegoroczny jarmark dopiero ruszył, już dziś chętnie mysłowiczanie przyszli wspólnie się bawić i celebrować ten przedświąteczny czas.

 – Mnie się najbardziej podoba żłobek z żywych zwierząt, jest to tak wielka atrakcja, że ściąga całe rodziny, ludzie przychodzą tutaj z dziećmi – mówi prezydent Dariusz Wójtowicz.

– Między innymi gołąbki, kurki ozdobne, bażanty z całego świata, kózki, baranki, koniki, osiołki. To zanika, nikomu nie chce się hodować kurek, kaczuszek, króliczków, bo jest przy tym dużo roboty – wylicza Marek Jamrozy, Mysłowickie Stowarzyszenie Hodowców Drobnego Inwentarza.

Tegoroczny jarmark został tak pomyślany, by każdego dnia narastały przygotowane dla mysłowiczan atrakcje. Już jutro zobaczymy na Rynku widowiskowe rzeźbienie w lodzie, a na niedzielny finał przyjadą Motomikołaje i prawdziwy, święty brodacz we własnej osobie! Do zobaczenia na Rynku!