Kolejny, fenomenalny występ mają za sobą uczniowie Szkoły Sportowej. W tym roku, w ramach mikołajkowej niespodzianki, przygotowali dla dzieci z Mysłowic i okolic bajkę zatytułowaną “Królewicz szuka żony… jak szalony”. Niebanalny humor, który bawi i dzieci i dorosłych, piękne stroje i doskonale zapamiętane kwestie – z roku na rok sportowcy podnoszą poprzeczkę sobie samym, tworząc coraz piękniejsze widowiska.

Młodzież i nauczyciele zaczynają intensywne przygotowania już na początku roku szkolnego, potem do samej, grudniowej premiery ich czas wypełniony jest próbami. Przygotowanie tak pięknego widowiska kosztuje organizatorów i uczniów wiele pracy.

– Na początku roku piszą scenariusz i w pewnym momencie jest casting, na który się zgłaszamy, dostajemy role i zaczynamy próby – mówi Grzegorz Bauer-Napieraj, odtwórca roli króla.

– Mamy wspaniałe dzieciaki, tak kreatywne, od których my często uczymy się więcej, niż one od nas. Na prawdę są rewelacyjni, może przez to, że trenują, są bardzo zorganizowani i potrafią tak zaplanować cały dzień, że jest czas i na naukę i na sport i na takie przyjemności, jaką jest realizacja takiego projektu, czyli teatr – mówi Ewa Bień ze Szkoły Sportowej w Mysłowicach.

Nagroda za trud jest jednak bezcenna – duma rozpierająca nauczycieli, dobra sława dla Szkoły Sportowej ale przede wszystkim szczery śmiech zasiadających na widowni dzieci.

– Dzieci bardzo się cieszą z naszych różnych żartów, gestów. Mamy dużo tekstów, które mogą rozśmieszyć innych, albo piosenki, które są znane, wszyscy śpiewają je razem. Wszyscy się dobrze bawią – opowiada Emilia Żuk odtwórczyni roli królowej.

– Jest to bardzo fajne uczucie, że jednak dzieciaki potrafią docenić naszą pracę. Fajnie, że dzieciaki się śmieją, doceniają to i wszystko jest fajnie – przybliża Filip Szewczyk, odtwórca roli królewicza.

Była to już 11 edycja wydarzenia, które stale się rozwija i co roku bawi dzieci do łez. Po zakończonych spektaklach każdy młody widz spotykał się ze Świętym Mikołajem i otrzymywał od niego słodki prezent.