fot. unsplash.com

Dość nietypowo, bo zatrzymaniem posiadaczy marihuany, zakończyło się zwracanie dowodów rzeczowych przez mysłowickich kryminalnych. Mieszkańcy Będzina usłyszeli już zarzuty, za które grozi im kara do roku więzienia.

W minioną sobotę 17 sierpnia policjanci wydziału kryminalnego mysłowickiej komendy udali się do jednego z mieszkań w dzielnicy Wielka Skotnica w celu oddania dowodów rzeczowych. Drzwi do mieszkania otworzył właściciel zwracanych rzeczy, a z wewnątrz wydobywał się charakterystyczny zapach, który od razu zwrócił uwagę mundurowych. Po wejściu do środka policjanci zastali także 18-letnią mieszkankę Będzina. Kryminalni sporządzili dokumentację wydania dowodów rzeczowych i postanowili sprawdzić, czy w mieszkaniu nie ma substancji zabronionych. Na biurku w jednym z pokoi stróże prawa zauważyli susz roślinny wyglądem przypominający marihuanę. Przeprowadzone testerem badanie potwierdziło ich przypuszczenia. Młoda kobieta oświadczyła, że narkotyki należą do niej. Osoby zostały zatrzymane i doprowadzone do komendy.

W toku dalszych czynności kryminalni udali się do miejsca zamieszkania 18-latki, w którym zastali jej starszego brata. W przeszukaniu mieszkania policjantom pomagał pies służbowy Lawina, wyspecjalizowany w wyszukiwaniu środków odurzających. Mundurowi znaleźli tu kolejną porcję marihuany oraz wagę elektroniczną. Mężczyzna przyznał, że narkotyki należą do niego i gdyby wiedział, że będzie miał wizytę policji, to wyrzuciłby je przez okno.

Rodzeństwo usłyszało już zarzut posiadania środków odurzających. Grozi im do roku więzienia.

Źródło: KMP Mysłowice