fot. Muzeum Miasta Mysłowice
fot. Muzeum Miasta Mysłowice

Na kilka lat przed wybuchem powstań śląskich ówczesny burmistrz Mysłowic Joseph Heuser ostrzegał niemieckie władze przed możliwością zbrojnego wystąpienia Polaków na Górnym Śląsku. W piśmie skierowanym w styczniu 1913 roku do ministra wojny w Berlinie wskazywał na strategiczne położenie miasta i domagał się utworzenia w Mysłowicach garnizonu wojskowego. Wśród największych zagrożeń dla miasta wymienił wojnę, powstanie oraz strajk.

 

Dokument datowany na 14 stycznia 1913 roku jest interesującym świadectwem napięć politycznych i narodowościowych, jakie narastały na Górnym Śląsku jeszcze przed wybuchem I wojny światowej. Joseph Heuser próbował przekonać władze w Berlinie, że Mysłowice, położone w bezpośrednim sąsiedztwie granic z Austro-Węgrami i Rosją, wymagają stałej obecności wojska.

Miasto na strategicznej granicy

Burmistrz zwracał uwagę, że granica w rejonie Mysłowic była chroniona przede wszystkim przez urzędników celnych oraz policję miejską. Jego zdaniem w przypadku poważniejszego kryzysu siły te nie byłyby w stanie zapewnić miastu odpowiedniego bezpieczeństwa.

Heuser wskazał trzy potencjalne zagrożenia: wojnę, powstanie oraz strajk. Szczególnie dużo miejsca poświęcił dwóm pierwszym.

W przypadku wojny niebezpieczeństwo miało dotyczyć nie tylko Mysłowic, lecz całego przemysłowego Górnego Śląska. Region posiadał ogromne znaczenie gospodarcze dla Cesarstwa Niemieckiego ze względu na kopalnie, huty i zakłady przemysłowe. Ich utrata mogłaby mieć poważne konsekwencje zarówno gospodarcze, jak i militarne.

Największego zagrożenia Heuser upatrywał w Rosji. Przewidywał, że w przypadku konfliktu rosyjskie dowództwo mogłoby dążyć do przejęcia górnośląskich kopalń albo przynajmniej odcięcia niemieckiej armii od dostaw węgla.

Burmistrz wskazywał jednocześnie, że najbliższe większe jednostki wojskowe znajdowały się w Bytomiu i Gliwicach. W jego ocenie były położone zbyt daleko od granicy, a ich liczebność mogła okazać się niewystarczająca w przypadku nagłego ataku.

Chciał pułków piechoty i kawalerii w Mysłowicach

Rozwiązaniem miało być przekształcenie Mysłowic w miasto garnizonowe. Heuser proponował budowę koszar, w których stacjonowałyby pułk piechoty oraz pułk kawalerii.

Obecność wojska miała nie tylko chronić strategicznie położone miasto przed zagrożeniem zewnętrznym. W argumentacji burmistrza równie istotna była sytuacja wewnętrzna na Górnym Śląsku.

I właśnie ten fragment dokumentu, patrząc z perspektywy późniejszych wydarzeń, jest szczególnie interesujący.

Heuser ostrzegał przed polskim powstaniem

W 1913 roku burmistrz Mysłowic uważał, że realnym zagrożeniem jest wybuch polskiego powstania. Według niego przygotowaniami do takiego wystąpienia miały zajmować się polskie środowiska polityczne działające w Galicji i Zagłębiu Dąbrowskim. Ich celem miało być oderwanie wschodniej części Górnego Śląska od Niemiec.

Heuser powoływał się przy tym na broszury, książki i ulotki ukazujące się poza granicami Niemiec. Jak twierdził, część tych publikacji nawoływała do zbrojnego wystąpienia i oderwania Górnego Śląska.

Z analizowanych przez niego materiałów miało wynikać, że dogodnym momentem do rozpoczęcia powstania byłaby wojna. W pierwszej kolejności działania miały objąć Galicję i tereny dzisiejszego Zagłębia Dąbrowskiego, a następnie przenieść się na Górny Śląsk. Jeżeli nie doszłoby do wystąpienia podczas wojny, idea powstania – zdaniem Heusera – miała zostać odłożona do czasu zakończenia konfliktu.

Obawiał się postawy mieszkańców Górnego Śląska

Burmistrz nie ograniczał swoich obaw do działalności polskich środowisk poza granicami Cesarstwa Niemieckiego. Twierdził również, że część mieszkańców Górnego Śląska ulega polskiej agitacji.

W jego ocenie w przypadku zbrojnego wystąpienia nie można było wykluczyć przyłączenia się części miejscowej ludności do powstańców. Heuser dopuszczał nawet możliwość rozpoczęcia lokalnego buntu własnymi siłami.

Za szczególnie niebezpieczny uważał scenariusz, w którym Niemcy zostaną zaangażowane w dużą wojnę, a armia będzie walczyła na odległych frontach. Wówczas na Górnym Śląsku mogłoby zabraknąć odpowiednich sił do utrzymania kontroli nad regionem.

W swoim piśmie zwracał również uwagę na odwoływanie się polskich środowisk do tradycji powstania styczniowego z 1863 roku. Jego zdaniem pamięć o wcześniejszych zrywach oraz charyzmatycznych przywódcach mogła zostać wykorzystana do mobilizacji ludności.

Sześć lat później wybuchło pierwsze powstanie śląskie

Propozycję utworzenia garnizonu Heuser przedstawiał więc nie tylko jako element zabezpieczenia granicy. Stała obecność wojska w Mysłowicach miała jego zdaniem również osłabić nastroje powstańcze wśród miejscowej ludności i utrudnić przeprowadzenie ewentualnego zbrojnego wystąpienia.

Z dzisiejszej perspektywy dokument z 1913 roku nabiera szczególnego znaczenia. Rok później rozpoczęła się I wojna światowa, która doprowadziła do całkowitej zmiany sytuacji politycznej w Europie. Polska odzyskała niepodległość w 1918 roku, a na Górnym Śląsku rozpoczął się okres gwałtownych sporów o przyszłą przynależność państwową regionu.

W sierpniu 1919 roku wybuchło I powstanie śląskie. Co więcej, jednymi z wydarzeń bezpośrednio poprzedzających jego rozpoczęcie były tragiczne zajścia właśnie w Mysłowicach – masakra przed kopalnią Mysłowice 15 sierpnia 1919 roku.

W kolejnych latach doszło jeszcze do II i III powstania śląskiego.

Pismo Josepha Heusera pokazuje więc, że możliwość zbrojnego konfliktu narodowościowego na Górnym Śląsku dostrzegano w niemieckiej administracji na długo przed wydarzeniami z lat 1919–1921. Burmistrz Mysłowic już w 1913 roku uznawał wojnę i polskie powstanie za realne scenariusze, które mogły bezpośrednio zagrozić miastu.

Historia sprawiła, że zaledwie kilka lat później część jego obaw rzeczywiście znalazła odzwierciedlenie w wydarzeniach, które na zawsze zmieniły losy Mysłowic i całego Górnego Śląska.

źródło: Muzeum Miasta Mysłowice