Piękne wielkanocne zajączki, dekorowane jajka, zapachy tradycyjnych ciast i regionalnych rarytasów ściągnęły do mysłowickiej dzielnicy Larysz mieszkańców, którzy nie tylko mieli możliwość zakupić wielkanocne produkty, ale mogli także spotkać się z bliskimi i miło spędzić czas.
– Jedziemy właśnie z Katowic i zatrzymaliśmy się tutaj. Koszyczki, wszystkie produkty jakie tutaj są, żywność ekologiczna, wędliny są fantastyczne – mówi Elżbieta Chrusz.
– Fajnie, że coś takiego się tutaj organizuje, bo miejsce jest bardzo przyjemne i myślę, że wiele osób z okolicy skorzysta z tego jarmarku – mówi Jolanta Krupa.
W miniony weekend laryski „Plac na Winklu” zapełnił się drewnianymi kramami i zmienił w jarmark świąteczny z prawdziwego zdarzenia. Od rana rozbrzmiewała tam muzyka i z godziny na godzinę plac odwiedzało coraz więcej mieszkańców. Jarmark przygotowali członkowie stowarzyszenia Progres oraz osiedlowi radni.
– Nasza rola jest podwójna, ponieważ część członków Rady Osiedla działa także w stowarzyszeniu – mówi Maria Musioł, przewodnicząca zarządu osiedla Larysz – Hajdowizna.
Jarmarki to atrakcja sama w sobie – nie tylko dla dorosłych, ale przede wszystkim dla dzieci. W Laryszu czekały na nie karuzele, lody, zakręcone kurtosze oraz wiele innych smakołyków. W Niedzielę Palmową na scenie wystąpili uczniowie z mysłowickich szkół, a zainteresowani mogli posłuchać opowieści o tradycjach wielkanocnych na Śląsku.
– Chcemy propagować naszą inicjatywę. Jest to okazja do spotkania się, zrobienia świątecznych zakupów, jest miła atmosfera, a do tego dopisała nam pogoda. Myślę, że wszyscy, którzy tutaj przyszli są zadowoleni bo można i coś zobaczyć, coś kupić, a dla dzieci są także dodatkowe atrakcje – mówi Iwona Bittner z Rady Osiedla Larysz – Hajdowizna.
Niewątpliwie jarmarki w dużych miastach są imponujące, ale zdecydowanie więcej magii świąt znaleźć można na tych najmniejszych, bardziej lokalnych. Po frekwencji można być pewnym, że mysłowiczanom laryski jarmark przypadł do gustu i z pewnością tam powrócą.