Niezwykłe ogólnopolskie wydarzenie jakim jest Noc Muzeów, w tym roku odbyło się 16 maja i jak zawsze przyciągnęło sporą liczbę osób. Ta impreza kulturalna, polegająca na udostępnianiu muzeów, galerii i instytucji kultury, w wybranym dniu, w godzinach nocnych cieszy się już tak wielkim zainteresowaniem, że nie sposób sobie wyobrazić iż w naszym mieście mogłaby się nie odbyć.
W tym roku mysłowickie muzea: Centralne Muzeum Pożarnictwa oraz Muzeum Miasta Mysłowice postawiły na nocne zwiedzanie z duchami.
Punktualnie o godzinie 21:00 rozpoczęło się nocne zwiedzanie z latarkami. Pierwszym duchem, który ukazał się nocnym gościom był Józef Tuliszkowski w mundurze oficerskim z lat 20. XX w. W halach CMP straszył potem duch strażaka w ubraniu przeciwchemicznym.

Następnie grupę w Muzeum Miasta Mysłowice nawiedził duch Luizy Sułkowskiej. Matki Maksymiliana, który słynął ze swej rozrzutności co skutkowało roztrwonieniem całego swojego majątku. Gdy matka sprzeciwiała się temu, próbując ratować resztki dobytku, została 3 marca 1848 roku zastrzelona w swojej sypialni w słupeckim zamku. Strzał oddano z ogrodu i księżna osunęła się na podłogę ze słowami: „To uczynił mi mój syn Max”. Następnego dnia zmarła i została pochowana na cmentarzu w Mysłowicach. Duch ze smutkiem opowiadał swoją historię zebranym gościom.

Zainteresowanie zwiedzających wzbudził duch zegarmistrza ukrywający się w witrynie z zegarem strefowym. Zjawa Siegfrieda Weissa opowiedziała o swojej pracy oraz pasji do „tykających zegarów”. Po zakończeniu jego opowieści, pojawił się duch żołnierza Armii Krajowej, który pomylił obiekt z Muzeum Powstania Warszawskiego. Jednak zwiedzający niczym Guślarz z „Dziadów” odesłali zjawę do prawidłowego muzeum.

Następnie przemówił do gości duch Skryby Marcusa zwanego Pyskaczem. Zachęcając zebranych do chwili zadumy i nauki. O losach mysłowickiego 23 Batalionu Saperów w czasie kampanii wrześniowej 1939 roku opowiadał duch żołnierza.

Później w hali namiotowej czekał na gości duch strażaka z czasów Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Następnie duchy utworzyły szpaler z pochodniami i zaprowadziły zwiedzających pod płonący stos, który ugasili strażacy z OSP Kosztowy.