Był pot ze zmęczenia, łzy szczęścia i rozpaczy, polała się także krew. Za nami pierwsza Silesian Fight Night w Mysłowicach. W sobotni wieczór w oktagonie hali MOSiR zmierzyli się zawodnicy i zawodniczki MMA oraz K1.

– No tego u nas jeszcze nie było. Jesteśmy otwarci na różnego rodzaju imprezy, sporty, dyscypliny. Także podjęliśmy wyzwanie – mówi Paweł Gawęda, dyrektor MOSiR

W otoczonym siatką oktagonie odbyło się osiem zawodowych walk. Goście gali zobaczyli zacięte starcia do ostatnich sił, błyskawiczne nokauty oraz nieprzewidywalne walki w stylu grapplingowym. Jak podkreślają znawcy tych dyscyplin, nie tylko siła jest kluczem do sukcesu.

– Trzeba myśleć. To nie jest tak, że jest to tylko bójka, tylko trzeba myśleć, kombinować jak wybrnąć z danej sytuacji, To nie jest takie proste, jak się niektórym wydaje – mówi Dariusz Kopeć, kibic z Goczałkowic

Podczas jednej z najbardziej zaciętych walk widzowie zobaczyli zmagania zawodnika z Mysłowic, który zmierzył się z Filipem Lamparskim z Bielska-Białej. Trwające trzy rundy starcie zakończyło się zwycięstwem Adriana Kępy.

– Coś pięknego, nadal nie mogę w to uwierzyć, dopiero do mnie dociera co się stało, jaką walkę dałem. Zbytnio nie pamiętam; wiem, ze trwała trzy rundy, ale co się działo..? To była mega ciężka walka, to był bardzo dobry zawodnik. Bardzo dobrze mi się z nim walczyło – mówi Adrian Kępa, mysłowiczanin

Walcząc do ostatnich sił, zawodnicy dostarczyli kibicom mnóstwa emocji. Nie brakowało momentów, gdy napięcie sięgało zenitu.

– Fajnie się to ogląda, jest przede wszystkim duże widowisko – mówi Jakub Skabrat, kibic z Goczałkowic

Walki cieszą się popularnością wśród panów, nie brakuje też fanek tego sportu wśród kobiet. W sobotę w Mysłowicach walczyły też kobiety, przedstawicielek płci pięknej nie zabrakło też na trybunach.

– To jest bardzo męski sport, a to mi się bardzo podoba. Tam jest adrenalina, dużo testosteronu. Ale jak widać to nie tylko męski sport – kobiety też pokazują pazurki i to mi się podoba, że teraz są świadome nie tylko swojej kobiecości, ale też siły i odwagi – mówi Maria Leśniowska z Katowic

Na wielkie widowisko złożyły się nie tylko zacięte walki, ale także cała oprawa wydarzenia. Zawodnicy wchodzili na oktagon w pełnym blichtrze, przy płomieniach ognia i efektownych błyskach scenicznych świateł.