Mysłowiczanie po raz kolejny pokazali, jak duże znaczenie ma dla nich Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Podczas niedzielnego Wielkiego Finału na ulice miasta z puszkami i czerwonymi serduszkami wyruszyły setki wolontariuszy, a w hali MOSiR odbyły się licytacje oraz sportowo-kulturalne widowiska.

Chodzimy z puszkami i zbieramy pieniądze na WOŚP. Nawet się auta zatrzymywały, żeby nam wrzucić do puszki. – mówi Zuzanna Baron, wolontariuszka

Kwestowanie na rzecz WOŚP wymagało od wolontariuszy sporo wysiłku, zwłaszcza że pogoda nie dopisała. W tym roku w miasto wyruszyło ponad 300 wolontariuszy. Mimo to możliwość pomocy zagrzewała ich do maszerowania ulicami Mysłowic.

Od samego rana, od 8:00 chodzimy, jesteśmy cały czas razem, byliśmy na Rynku, obeszłyśmy bardzo dużo kościołów. Dlaczego warto? Ponieważ dzieci nas potrzebują, potrzeba dużo sprzętu dla chorych dzieci. – mówi Dominika Grzesiok, woluntariuszka

Tak jak w większości polskich miast, także w Mysłowicach przygotowano liczne atrakcje z okazji Wielkiego Finału. W hali MOSiR odbył się widowiskowy mecz reprezentacji Mysłowic, z którą zmierzyli się śląscy sportowcy. Żywiołowe pokazy taneczne zaprezentowali młodzi tancerze StageART a także iFly. Na parkiecie zaprezentowali się także najmłodsi tancerze w sekcji MOK-u. Wyjątkowy fluorescencyjny spektakl zaprezentował teatr tańca DyeMotion. Impreza zakończyła się tradycyjnym światełkiem do nieba – w tym roku w laserowym wykonaniu.

Blisko 8 tysięcy złotych udało się zebrać na rzecz WOŚP podczas licytacji, którymi przeplatane były występy. Mysłowiczanie, którzy odwiedzili halę MOSiR mogli zawalczyć o cenne nagrody, m.in. koszulki sportowców z autografami, gadżety WOŚP-u, serduszka z kryształków Svarowskiego, kolację z liderem grupy Cree, który jest synem Ryszarda Riedla, upieczony przez małżonkę posła Wojciecha Króla tort w kolorach WOŚP-u, a także wyjątkową lekcję jazdy na rolkach z prezydentem Mysłowic Dariuszem Wójtowiczem

Nie jestem freestyle’owcem, tylko sam uczyłem się jeździć na rolkach. Robię po kilkadziesiąt kilometrów dziennie, oczywiście gdy mam czas. Licytację przygotowaliśmy w taki sposób, że osoba, która ją wygra zostanie zabrana przeze mnie na cały dzień na Dolinę Trzech Stawów lub Pogorię, potem obiad – także będzie to całodniowa przygoda. – mówi Dariusz Wójtowicz, prezydent Mysłowic.

Mysłowickiemu finałowi towarzyszyła wspaniałą atmosfera, ale także ciężka praca sztabu, który przez wiele godzin dokładnie liczył i segregował wszystkie pieniądze, jakie trafiły do puszek. Ich pracy mogliśmy przyjrzeć się w niedzielę, ale tak naprawdę przygotowania rozpoczęły się trzy miesiące wcześniej.

My zaczynamy pracę już w połowie października. Zgłaszamy sztab, potem wolontariuszy, następnie współpraca z MOK-iem, MOSiR-em, dogranie wszystkich szczegółów, rozmowy ze sponsorami, którzy organizują nam posiłek, to wymaga wiele godzin pracy od osób zaangażowanych w sztab. – mówi Tomasz Wybraniec, szef mysłowickiego sztabu WOŚP.

Podsumowanie zbiórki wypada fenomenalnie – w mysłowickim sztabie zebrano więcej niż w zeszłym roku, bo aż 88 550 złotych!