Już nie tylko Mysłowice, Sosnowic i Jaworzno, ale także stolica naszego województwa dołączyła do porozumienia, którego celem jest rozbudowa Drogowej Trasy Średnicowej na wschód. W środę 3 lutego w Katowicach podpisane zostało porozumienie, pod którym podpis złożył także prezydent Marcin Krupa. Jednak Katowice chcą stawiać warunki, co wywołało pierwszy zgrzyt.
Gdy w lipcu 2013 roku prezydenci trzech miast (Mysłowic, Jaworzna i Sosnowca) podpisali porozumienie o współpracy w sprawie DTŚ, wiele osób zadawało pytanie, dlaczego w sprawie tak ważnej dla naszej aglomeracji inwestycji nie angażuje się największe miasto regionu. W końcu łącznikiem pomiędzy planowaną DTŚ Wschód, a istniejącą już DTŚ Zachód są właśnie Katowice.

Zanim środowe porozumienie czterech miast zostało podpisane, prezydent Katowic wystosował do trzech miast osobliwe pismo, w którym pyta o jednoczesną budowę DTŚ Wschód wraz z przebudową katowickiej al. Roździeńskiego. Katowicom zaczęło bardzo zależeć na tym, by do projektu trasy DTŚ włączyć węzeł, w którym przecinają się al. Roździeńskiego, ul. Murckowska oraz Bagienna. Jako najważniejszy argument prezydent Krupa podaje tworzące się w tym miejscu korki. Dodaje też kontrowersyjne zdanie: „skutecznie działania w tej sprawie warunkują kontynuację dalszych czynności dotyczących realizacji inwestycji”.

Wywołało to konsternację, niemniej – dla dobra sprawy jaką jest rozbudowa wschodniej nitki DTŚ – porozumienie z Katowicami zostało podpisane. Na jego mocy, tak jak wcześniej ustaliły to trzy miasta partnerskie – to Jaworzno będzie odpowiadało za przeprowadzenie zamówienia publicznego na sporządzenie dokumentacji środowiskowych i zawarcia umowy z wykonawcą tej dokumentacji.

O tym, jak ważna dla aglomeracji jest rozbudowa Drogowej Trasy Średnicowej na wschód, chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Ostatnio o inwestycji mogliśmy usłyszeć z sejmowej mównicy. Poseł Wojciech Król zaapelował do rządu o przekazanie10 mln zł na sporządzenie dokumentacji projektowej DTŚ. Zwrócił się także z apelem do śląskich posłów PiS, by wsparli ten wniosek. Im więcej partnerów wspierających budowę tej drogi, tym większe szanse na pomyślą realizację inwestycji

Razem, a jednak w dwóch obozach?
Choć co do tego, że DTŚ na wschód powinna powstać, nie powinno być wątpliwości i wszystkim miastom w tym rejonie powinno na tym zależeć – między partnerami doszło do zgrzytu. Zaledwie kilka godzin po podpisaniu porozumienia o współpracy, Katowice samodzielnie wydały oświadczenie w tej sprawie, które nie jest spójne z oświadczeniem, które kilka godzin później wspólnie wydały Mysłowice, Jaworzno i Sosnowiec.

Zdaniem Katowic, z rozbudową DTŚ Wschód nierozerwalnie powinna łączyć się przebudowa al. Roździeńskiego od węzła drogowego z ul. Dudy-Gracza i Dobrowolskiego do węzła drogowego z ul. Murckowską. Taka przebudowa spowoduje, że wartość projektu – który zgodnie z wyliczeniami opracowanymi przez trzy miasta ma kosztować 900 mln zł – będzie jeszcze wyższa. A tym samym cały projekt będzie trudniejszy do zrealizowania.

Mysłowice, Sosnowiec i Jaworzno nie mają zamiaru ryzykować powodzenia projektu, nad którym pracują od trzech lat, ze względu na warunki, jakie dopiero teraz zaczęły stawiać Katowice. W wydanym oświadczeniu trzech miast czytamy: „Jesteśmy zdeterminowani, żeby odcinek DTŚ od węzła Lwowska w Katowicach, poprzez Mysłowice aż do węzła Jęzor w Sosnowcu powstał. Są na ten cel fundusze zapisane w Regionalnym Programie Operacyjnym Województwa Śląskiego RPO WŚL 2014-2020. Projekt znajduje się na liście projektów ujętych w planie rozbudowy dróg wojewódzkich w województwie śląskim.”

A jak te trzy miasta zapatrują się na przebudowę węzła z al. Rodzieńskiego w Katowicach? „Równolegle powołujemy specjalny zespół, którego zadaniem będzie szukanie rozwiązania problemów komunikacyjnych oraz znalezienie innych funduszy zewnętrznych, aby zwiększyć bezpieczeństwo ruchu na odcinku al. Roździeńskiego od węzła drogowego z ul. Dudy-Gracza i Dobrowolskiego (wjazd i wyjazd z tunelu) do węzła drogowego z ul. Murckowską w Katowicach.”