Nazywany był „Małym Auschwitz” ze względu na dużą śmiertelność. To w nim nadzorczynią była Eugenia Pol, po wojnie wzorowa pracownica żłobka, w czasie wojny bezwzględna i brutalna oprawczyni dzieci umieszczonych w obozie. Genowefa Pol jest też antybohaterką wstrząsającego spektaklu „Ostatni Sen Eugenii”, który 18 czerwca wystawiono na deskach MOK.
– Bardzo uderzył mnie spektakl… z perspektywy widza był trochę szokujący. Dało się poczuć tragizm, który odbywał się w obozie… pokazany bardzo dokładnie – mówi Adam Kubica, uczeń I LO w Mysłowicach.
Niemiecki, nazistowski obóz dla dzieci polskich przy ulicy Przemysłowej w Łodzi (Kinder-KL Litzmannstadt) działał w latach 1942–1945. To jedno z najbardziej wstydliwych miejsc na mapie niemieckich zbrodni z okresu II Wojny Światowej. W miniony wtorek na deskach MOK wystawiono spektakl łódzkiej fundacji Gra/nice w ramach programu Niepodległa „Ostatni Sen Eugenii”, czyli historię tego obozu widzianą oczami kata.
– Eugenia Pol została wybrana jako przykład… bohaterki, która bierze udział w systemie opresji i można powiedzieć, że jest katem polskich dzieci. Miała 19 lat, więc była młodym człowiekiem, który… także w równej mierze był ofiarą tego systemu i wojny – tłumaczy Michał Adamiak, absolwent historii na Uniwersytecie Łódzkim, edukator Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi.
Według relacji świadków była jednak przede wszystkim bezwzględną oprawczynią dla tych, którymi, przynajmniej w teorii powinna się opiekować. Po wojnie, wbrew faktom, zaprzeczała dokonanym zbrodniom. Została skazana na 25 lat więzienia. Zmarła w 2003 r. w Łodzi.
– Chyba najważniejsza rola, którą przyszło mi zagrać do tej pory w teatrze. Zachowały się materiały wideo, wywiady dziennikarzy z Eugenią Pol, kiedy to była już osadzona w więzieniu i jest krótkie nagranie filmowe, w którym to cały czas będąc w więzieniu wypiera się swoich win i cały czas mówi, że ona tego nie zrobiła, ona by mogła otworzyć serce i wszystkim powiedzieć, że ona tego nie zrobiła, nie zrobiła, nie zrobiła – mówi Żaneta Małkowska, aktorka grająca Eugenię Pol.
Pamięć o tym miejscu kultywuje dziś m.in. Muzeum Dzieci Polskich – ofiar totalitaryzmu w Łodzi. Dla mysłowiczan to miejsce szczególnie bolesne, bo ponad 1000 dzieci umieszczonych w nim pochodziło właśnie z Mysłowic i okolic.
– Jego celem było odebranie i odizolowanie młodzieży polskiej. Do obozu przy ulicy Przemysłowej przewożono i przywożono dzieci z terenów całej okupowanej Polski… największą grupą regionalną były dzieci z Mysłowic i okolic. To było około 38% więźniów obozu. Przez obóz przy ulicy Przemysłowej przeszło do 3000 dzieci w ciągu dwóch lat jego funkcjonowania. Zmarło około 200. Tutaj wychodziła taka bardzo tragiczna średnia około dwóch śmierci na tydzień – dodaje Adamiak.
Od czasu zamknięcia obozu mija blisko 80 lat. Odchodzą ostatni naoczni świadkowie. Tym bardziej ich historie muszą być przekazywane kolejnym pokoleniom.