Z kontroli przeprowadzonej przez Katowicki Holding Węglowy wynika, że w kopalni Mysłowice- Wesoła miało dojść do nieprawidłowości. Sprawą zajęła się już pokuratura, która wraz z policją z wydziału do walki z korupcją sprawdzaja, czy w kopalni przez kilka lat fałszowano dokumentację, na podstawie której związkowcy odchodzili na wcześniejsze emerytury. Nieprawidłowości wyszły na jaw po kontroli, która wykazała, że w latach 2007-2012 w Katowickim Holdingu Węglowym fałszowano dokumenty pozwalające górnikom na odchodzenie na wcześniejsze emerytury. Z tego procederu mieli korzystać głównie związkowcy. Jak donosi "Gazeta Wyborcza" większość związkowców, których przejście na emeryturę zakwestionowano, pracowała w ówczesnych kopalniach Wesoła i Mysłowice. Dominują wśród nich działacze "Solidarności", jeden był członkiem Sierpnia '80.
Górnikami zajmuje sie prokuratura. Jeden ze związkowców, orzeczeniem organów wymiaru sprawiedliwości, musiał przerwać emeryturę i wrócić do pracy w kopalni. Do tego jest zobowiązany zwrócić całą emeryturę, jaką nienależnie pobrał z ZUS.
– Przywracamy do pracy te osoby z jednego powodu: miały wykazane okresy uprawniające z wadą prawną, która jednak powstała u nas – mówi Wojciech Jaros, rzecznik prasowy Katowickiego Holdingu Weglowego.
Jak to wyglądało? Działaczom związkowym miano wpisywać w ewidencję pracy dniówki dołowe, mimo że nie pracowali w tym czasie pod ziemią. Związkowcy w tym czasie mieli być delegowani do pracy związkowej i przebywali na powierzchni. Dzięki tak „spędzonym pod ziemią” dniówkom nabywali uprawnienia do wcześniejszej emerytury.
Po przeprowadzeniu wewnętrznej kontroli i wykryciu procederu, Katowicki Holding Węglowy powiadomił ZUS oraz złożył w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Czynności sprawdzające prokuratura zleciła oficerom śląskiej policji z wydziału do walki z korupcją, którzy analizują dokumenty i przepytują świadków.