Połączone siły Akademii Przed-szkolnej Skrzat, fundacji Bajtel, Mysłowickiego Ośrodka Kultury, Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, policji i straży miejskiej to recepta na udany rodzinny piknik charytatywny. Taki odbył się w miniony piątek na placu przy restauracji Flaming w Brzęczkowicach.
O godz. 15 plac zapełnił się dziećmi, ich rodzicami, dziadkami i znajomymi. Wszyscy bawili się doskonale, bo pogoda wyjątkowo dopisała. Z programami artystycznymi wystąpiły maluchy ze wszystkich filii przedszkola Skrzat, były szaleństwa na dmuchańcu, zabawy ze strażnikami miejskimi oraz policją, która zaprezentowała dwa motocykle. To była frajda nie tylko dla chłopców, ale i dla dziewczynek – dzieci chętnie zasiadały w motocyklowych siodełkach. Były również stoiska ze słodkościami, które oferowała fundacja Bajtel, były stoiska grillowe, chlebek ze smalcem i ogórkiem – nikt nie wyszedł z festynu głodny.
– Piknik to dobra zabawa, ale przede wszystkim cel charytatywny – mówiła dyrektorka placówki Elżbieta Kula-Przybytek. – Zbieramy fundusze na komorę hiperbaryczną i rehabilitację chorych dzieci, tym razem naszych przedszkolaków: Olusia i Martynki. Festyny robimy często, również na cele charytatywne, ale jest to pierwszy festyn dla naszych przedszkolaków. Oluś, rocznik 2013, jest u nas w grupie „Sówek”, a Martynka, rocznik 2015, w grupie „Magicznych skrzatów” – dodała.
Oluś urodził się z wadą genetyczną, z zespołem Rubinsteina, Martynka z autyzmem i niepełnosprawnością ruchową.
– Jesteśmy wdzięczne za każdą pomoc, bo tylko ci rodzice, którzy mają chore dzieci, wiedzą, jaki to wysiłek nie tylko fizyczny, ale głównie finansowy – tłumaczą mamy Olka i Martynki.
Foto i tekst: Danuta Sowa