Zamiast dewastowania miejskiej czy szkolnej przestrzeni, wyczerpujący trening, który da ujście wszystkim złym emocjom. Taką receptę dają mysłowickiej młodzieży rugbiści Hegemona, którzy wspólnie ze strażnikami miejskimi i urzędnikami odwiedzili ją w ramach akcji „Stop dewastacji Mysłowic”.

– Mamy bardzo duży problem w Mysłowicach z dewastacjami w ostatnim czasie, ale też dochodzą do nas głosy, że do takich dewastacji dochodzi również w szkołach, wśród uczniów. Po tym okresie pandemii rozpiera ich energia – tłumaczy Anna Górny, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Mysłowice.

W przestrzeni miejskiej wandale najczęściej wyładowują swoje emocje na ławkach czy miejscach rekreacji. Dlatego urzędnicy, strażnicy miejscy i zawodnicy Hegemona postanowili spotkać się z młodymi mieszkańcami i dać im alternatywę dla radzenia sobie z nadmiarem energii.

– Chcemy wyjść do dzieci, zachęcić je do przełożenia swojej energii w sport. Żeby mogły wyżyć się w pozytywny sposób, a nie siedzieć pod blokami i myśleć o dewastacjach – podkreśla Paweł Łętowski, prezes klubu Hegemon Mysłowice.

– Chcieliśmy im pokazać, że nie trzeba być łobuzem na co dzień, można przyjść do nas i u nas, że tak powiem, łobuzować i tę energię spożytkować na boisku – dodaje Mariusz Kisiel, zawodnik mysłowickiego klubu rugby.

W kilkunastu szkołach w mieście strażnicy miejscy opowiadali o konsekwencjach niszczenia cudzego mienia, a zawodnicy Hegemona starali się zainteresować młodych ludzi swoją dyscypliną.

– Każde dziecko jest dobre, my to wiemy, tylko my musimy pokierować odpowiednio ich odpowiednie cechy, w dobrym kierunku. A rugby jest właśnie takim świetnym kierunkiem, bo tu trzeba mieć tej sportowej „złości”, żeby rywalizować z najlepszymi – przekonuje Paweł Łętowski.

– Ale to nie chodzi o to, że promujemy tutaj rugby jako tę alternatywę. Zwracamy uwagę na tę dewastację, ale także na to, żeby wybrać jakikolwiek sport, że ta droga sportu uczy wartości troszeczkę innych, człowiek staje się bardziej dojrzały i może wtedy ma mniej energii na te głupie rzeczy, jakimi są dewastacje – dodaje Anna Górny.

W naszym mieście istnieje wiele klubów reprezentujących mnóstwo dyscyplin sportu: od rozmaitych sztuki walki, przez lekką atletykę, aż po piłkę nożną czy siatkówkę. Wszystkie z nich są otwarte zarówno na mniejsze dzieci, jak i młodzież. Warto więc zapoznać się z ich ofertą i zamiast dewastować, pójść potrenować.

Foto: ITVM/UM