Wyjazd z posesji, przejście przez jezdnię i dojście na przystanek. Według mieszkanki Dziećkowic duży ruch na ulicy Długiej coraz bardziej utrudnia codzienne życie. Szansą na poprawę może być zniesienie opłat na A4.
– To już nie jest spokojna, lokalna droga, tylko trasa, którą coraz więcej kierowców wybiera jako objazd, żeby ominąć bramki na autostradzie A4 – mówi mieszkanka Dziećkowic (imię i nazwisko do wiadomości redakcji).
Jak opisuje, szczególnie trudno jest w godzinach szczytu. Przejazd przez dzielnicę dla jednych oznacza oszczędność, dla innych obawy o bezpieczeństwo przed własnym domem.
– Kierowca jadący tranzytem widzi tylko drogę, którą chce jak najszybciej pokonać. Dla nas to jest codzienność i realne zagrożenie – dodaje mieszkanka.
Według danych policji w 2025 roku na Długiej odnotowano 40 kolizji i jeden wypadek. W 2026 roku, do 22 września, było to 30 kolizji i jeden wypadek. Statystyki nie określają związku tych zdarzeń z omijaniem autostrady.
– reagujemy na zgłoszenia mieszkańców dotyczące przekraczania przez kierujących dozwolonej prędkości i prowadzimy tam kontrole – mówi asp. szt. Łukasz Paździora, oficer prasowy KMP w Mysłowicach.
Policja przypomina, że Długa jest drogą publiczną i każdy może z niej korzystać. Część ruchu może jednak wrócić na autostradę po zakończeniu koncesji na A4 Katowice–Kraków, która wygasa 15 marca 2027 roku. Zgodnie z zapowiedzią Ministerstwa Infrastruktury przejazd ma być wówczas bezpłatny dla samochodów osobowych i motocykli. Jak bardzo odciąży to Długą, pozostaje niewiadomą.






























