We wtorek do godziny 19:30 kierowcy nie mogli korzystać z ulicy Towarowej. Powodem nagłego zamknięcia był gaz, który ulatniał się z ziemi tuż przy Komendzie Miejskiej Policji. Jak się okazało, gaz wydobywał się ze starej, nieużywanej już i zaślepionej nitki gazowej. Nad naprawą, która wymagała wykonania wykopów, prowadzoną przez pracowników pogotowia gazowego czuwali mysłowiccy strażacy.

Działania na Towarowej trwały od godziny 12:30. Ulatniający się gaz wyczuli w swojej sali konferencyjnej policjanci. Przybyli na miejsce pracownicy pogotowia gazowego ustalili, że wysokie stężenie gazu nie pochodzi z nieszczelności na budynku, ale z wnętrza ziemi przy komendzie. Niwelując niebezpieczeństwo, Pogotowie Gazowe zmuszone było użyć koparki i rozkopać chodnik przed wjazdami do garaży policji.

– W trakcie prac wykopowych stwierdzono, że w ziemi znajduje się gaz, który w trakcie dalszego odkopywania ulatniał się. Na szczęście ze względu na prace prowadzone na zewnątrz, ilość świeżego powietrza była wystarczająca, by stężenie nie było wysokie nad ziemią – mówi mł. bryg. Wojciech Chojnowski, rzecznik prasowy mysłowickiej straży pożarnej

Jak się okazało, gaz pochodził z nieczynnej już, zaślepionej nitki gazowej.

– Przyczyną sytuacji była długotrwała migracja gazu w ziemi spowodowana tym, że akurat w tym miejscu znajdowała się odłączona, zaślepionia nitka gazowa. Na niej prawdopodobnie była niewielka nieszczelność; z biegiem czasu, długotrwale, gaz ulatniał się do ziemi. Po pewnym czasie gaz zaczął przenikać do budynku komendy, który był najbliżej  – wyjaśnia mł. bryg. Wojciech Chojnowski

Jeszcze dzisiaj (środa, 23.05) mają trwać dalsze prace pogotowia gazowego. Mają one polegać na ponownym zaślepieniu nitki tak, by już nie dochodziło do ulatniania się z niej gazu.