Wnoszenie stolików i krzeseł, ustawianie książek na półkach oraz ostatnie prace wykończeniowe. W budynku przy ulicy Wały w Brzęczkowicach trwają ostatnie przygotowania, tak by tuż po feriach dzieci z Zespołu Szkół Specjalnych mogły rozpocząć naukę w nowej placówce. Po wielu latach prób i starań, podopieczni mysłowickiej szkoły specjalnej w końcu doczekali się godziwego lokum.

Miasto już dwa lata temu podjęło decyzję w jaki sposób rozwiązać problemy lokalowe szkoły. Za kwotę miliona siedmiuset tysięcy złotych wyremontowany został budynek przy ulicy Wały 4, który wcześniej był oddziałem Szkoły Podstawowej nr 13. W celu przystosowania budynku do potrzeb osób niepełnosprawnych miasto pozyskało dofinansowanie w wysokości 850 tysięcy złotych z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

– Budynek musiał zostać w pełni przystosowany dla osób niepełnosprawnych, to był niezbędny wymóg PFRONu, żeby dofinansować te prace. Pod tym względem budynek jest przygotowany w sposób perfekcyjny; posiada windę, odpowiednie podjazdy i ubikacje dla osób niepełnosprawnych na każdym piętrze – mówi Iwona Nowak, Naczelnik Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu.

Do tej pory dzieci uczyły się w starym, 140 letnim budynku przy Placu Wolności. Obiekt sprawiał wiele problemów uniemożliwiających prawidłowe funkcjonowanie placówki. Już samo wejście do szkoły stanowiło problem. Dzieci na wózkach inwalidzkich musiały być wnoszone przez kolegów oraz nauczycieli, ponieważ szkoła nie posiadała windy. Do tego grzyb na ścianach, odpadające tynki i drewniane, łatwopalne stropy powodowały, że dzieci i ich rodzice nie czuli się w szkole bezpiecznie. Dwa lata temu z kamerą odwiedziliśmy placówkę, gdzie rozmawialiśmy z rodzicami uczniów szkoły.

– Tutaj nie ma warunków, co my jako rodzice możemy zrobić? Możemy jedynie apelować do władz miasta żeby pochylili się nad problemem, żeby się zastanowili, że ta szkoła też jest tak samo ważna jak wszystkie inne szkoły. Tutaj tak samo potrzebna jest nowa elewacja i bieżące remonty. Ja wiem, że łatwiej jest dać pieniądze do pięciu innych szkół, tam coś pomalować niż tutaj chociaż raz od czasu do czasu zrobić porządny remont. Tutaj się poręcze ruszają, jest grzyb, a przecież nasze dzieci są słabszego zdrowia, łatwiej u nich o chorobę i dłużej chorują, dlatego powinniśmy im stworzyć jak najlepsze warunki – mówiła z żalem Wiktoria Jaromin, mama ucznia szkoły specjalnej.

Teraz ich sytuacja odmieni się o 180 stopni. Odnowione pomieszczenia w Brzęczkowicach spełniają wszystkie, nakazane rygorystycznymi przepisami standardy.

– Jestem przekonany, że wraz z poprawą warunków w nowej szkole poprawie ulegnie samopoczucie uczniów i nauczycieli, a także możliwości edukacyjne. Przypominam sobie kilka takich sytuacji, kiedy rodzice uczniów uczęszczających do Zespołu Szkół Specjalnych z pewnym żalem i troską przychodzili i mówili, że warunki w starej szkole nie spełniały oczekiwań – mówi Krzysztof Marciniak, pełnomocnik ds. osób niepełnosprawnych UM Mysłowice.

W nowym budynku będą mogły uczyć się także dzieci, które do tej pory kształciły się indywidualnym tokiem nauczania. Ze względu na słabe zdrowie, warunki jakie panowały w starej szkole, zmuszały ich do pozostania w domu.

– Jest wiele dzieci na tzw. nauczaniach indywidualnych, jest to najdroższa forma nauczania, którą można zaoferować dziecku. Teraz te dzieci mogą wrócić do szkoły. Nawet jeżeli takie dziecko nie będzie mogło uczestniczyć w pełnym cyklu lekcji, to będzie mogło uczestniczyć w większej części zajęć, będzie mogło wyjść z domu, znajdzie się wśród rówieśników – mówi Anna Zając- Lubowiecka, dyrektor ZSS w Mysłowicach.

Budynek przy ulicy Wały 4 został wytypowany na nową siedzibę dla Zespołu Szkół Specjalnych ze względu na możliwości techniczne jego przebudowy. Wcześniej uczyły się w nim tylko dzieci z klas I – III szkoły podstawowej, której główna siedziba znajduje się zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej, po drugiej stronie ulicy. Pogłębiający się w mieście niż demograficzny powodował, że możliwości obu budynków Szkoły Podstawowej nr 13 – zarówno tego przy ul. Wały i ul. Hlonda – nie były w pełni wykorzystane.

– Ja bym tutaj nie mówiła o tym, czy jest to kwestia opłacalności, ale pewnego rozsądku organizacji pracy. Dla porównania w okresie wyżu demograficznego w samej Szkole Podstawowej nr 13 w Brzęczkowicach uczyło się około 2 000 uczniów, w tej chwili we wszystkich szkołach w tej dzielnicy jest ich nieco ponad 750 – mówi Kamila Szal, rzecznik prasowy magistratu.

Mówiąc o przenosinach szkoły specjalnej trudno jest zapomnieć o sprzeciwie jakie w pewnym środowisku wywołała ta decyzja, a także o przykrym incydencie z anonimowymi ulotkami, które straszyły mieszkańców Brzęczkowic niepełnosprawnymi dziećmi.

– Mam nadzieję, że dzielnica Brzęczkowice przyjmie z otwartymi ramionami dzieci ze szkoły specjalnej. Sam jestem mieszkańcem tej dzielnicy i pamiętam te ulotki. Gdzie my żyjemy, jeżeli straszymy społeczeństwo dziećmi niepełnosprawnymi? To jest jakiś absurd! Jaka jest wrażliwość osoby, która pokusiła się na tego typu plakaty. Rozumiem, że był to pewnego rodzaju element kampanii wymierzonej w prezydenta Edwarda Lasoka. Prezydent podjął trudną, ale dobrą decyzję – mówi Wojciech Król, Dyrektor Kancelarii Prezydenta Miasta.

Chociaż o problemie lokalowym szkoły specjalnej mówiło się w mieście już od wielu lat, dopiero teraz władzom miasta udało się rozwiązać tę sytuację, zapewniając dzieciom godne warunki do nauki.

– Jak ja się czułam w czasach, gdy w Mysłowicach remontowano inne szkoły… Ja czułam cały czas nadzieję, że dlatego znajduję się na końcu, jestem jakby pomijana, bo w pewnym momencie nasi samorządowcy zdecydują się na ruch pod tytułem globalny remont tego budynku. Cały czas żyłam tą nadzieją. W 2008 roku pamiętamy były ogromne pieniądze ze sprzedaży gruntów, było to około 100 mln złotych. Padały wtedy różne propozycje, padł także pomysł budowy centrum edukacji dzieci specjalnej troski, ale jednak nie znalazł on poparcia. Nagle w 2010 roku okazało się, że nie ma kompletnie pieniędzy. Bardzo doceniam tutaj prezydenta Lasoka, że w dobie trudności finansowej zdecydował się na ten remont – mówi dyrektor ZSS.

Edukacja jest kosztowna, utrzymanie szkół kosztuje blisko połowę rocznego budżetu miasta. Jednak w czasach, w których w ościennych miastach zamykane są placówki z powodu niżu demograficznego, w Mysłowicach zdecydowano się tak przeorganizować oświatę, by skorzystały na tym niepełnosprawne dzieci.