Powoli opadają emocje po 32. finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W Mysłowicach odbył się on tradycyjnie w hali MOSiR-u, gdzie rozgrywano zawody piłkarskie i WOŚP-owy turniej eliminacyjny do mistrzostw Polski w Rummikuba, w którym wzięło udział ponad 50 osób.
– Gramy już trzeci raz z rzędu w Mysłowicach. Co roku turniej przyciąga coraz więcej graczy z różnych miast. Wiem, że przyjechali nawet z Czeladzi, z Katowic, chyba nawet i z Chorzowa – mówi Jarosław Nosek, organizator turnieju.
Gwoździem programu był mecz halowej piłki nożnej o puchar Prezydenta Miasta Mysłowice Dariusza Wójtowicza.
– Jest 8 silnych drużyn, są samorządowcy, artyści, strażnicy miejscy, straż pożarna, są ludzie z wszystkich chyba branż, jest walka, a wszystko dla Jurka Owsiaka, dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Mysłowice jak co roku grają do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej – podkreśla Dariusz Wójtowicz, prezydent Mysłowic.
Rywalizację wygrała drużyna strażników miejskich i Siły Mysłowice. Nie zabrakło też pokazów mysłowickich szkół tańca oraz, rzecz jasna, licytacji. Wśród najciekawszych fantów znalazły się wejściówki na koncert Marcina Wyrostka w katowickim Spodku, trzypiętrowy tort ufundowany przez fundację Bajtel czy przejażdżka po mieście zabytkowym strażackim żukiem wraz z obiadem dla dwojga. To propozycja bistra Szarotka, radnej Agnieszki Harmaty i Krzysztofa Poppego ze Śląskich Miodów.
– Ten żuk, którego widzimy za mną, niedawno pełnił jeszcze służbę dla polskiego pożarnictwa, dokładnie w OSP Zwierzyniec Trzeci, więc takie nawiązanie trochę do naszych pszczółek. Będzie można przejechać z nami właśnie po Mysłowicach, zobaczyć jakieś ciekawe miejsca – opowiada Krzysztof Poppe ze Śląskich Miodów.
Podczas finału na ulicach Mysłowic mogliście spotkać 104 wolontariuszy z puszkami.
– Generalnie przebiegł bez problemu, nie było żadnych incydentów. Ekipa jak co roku dopisała, mamy świetną stałą grupę wolontariuszy, którzy zawsze pracują w sztabie plus osoby nowe, które się pojawiają. Nie wszystkim miałem okazję wczoraj podziękować, tak że jeżeli ktoś nie usłyszał „dziękuję” ode mnie, to robię to teraz: dzięki wielkie, byliście naprawdę super – mówi Damian Samojluk, szef mysłowickiego sztabu WOŚP.
Mieszkańcy wrzucili do puszek rekordowe 106 804,37 zł. Nie jest to jednak ostateczny wynik, bo nadal sumowane są pieniądze z licznych e-skarbonek założonych przez mysłowiczan.
Posiłki dla tancerzy w hali i wolontariuszy w mysłowickim sztabie ufundował Braks, Michał Pietrucha, Piekarnia Rzemieślnicza i Wagstyl, zakład mięsny Poliwczak oraz Lari. W finał włączyli się również inni przedsiębiorcy, jak m.in. Pani Foremka czy Artnova, którzy w swoich lokalach prowadzili własne zbiórki i licytacje.
– Maksymalna puszka, właściwie chyba jak co roku, nie będzie to, myślę, zaskoczenie: Pani Foremka. To było ponad 10,5 tys. zł – dodaje Damian Samojluk.
Mysłowicki finał w hali MOSiR-u zakończyło oczywiście światełko do nieba. W tym roku zbieraliśmy na zakup sprzętu do diagnozowania, monitorowania i rehabilitacji chorób płuc pacjentów na oddziałach pulmonologicznych dla dzieci i dorosłych. Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy podała, że deklarowana kwota 32. finału to ponad 175 mln zł. Jednak pieniądze ciągle spływają, a w internecie trwają liczne licytacje. Ostateczny wynik ogłoszony zostanie z końcem marca.
Zdjęcia: Alicja Niedballa/ITVM