Seria kradzieży jaka miała miejsce w 2013 roku i wcześniejszych latach zmusiła dyrekcję Szpitala nr 2 w Mysłowicach do radykalnych kroków. Po dwunastu miesiącach od ich wprowadzenia ocena tych działań jest bardzo pozytywna. Ilość kradzieży szpitalnych spadła bowiem do jednej w 2014 roku.
W 2013 roku dochodziło do notorycznych kradzieży na terenie miejskiego szpitala. Pacjentom ginęły portfele, dokumenty, karty kredytowe, telefony.
– Łupem złodziei padła nawet kamera monitoringu – przypomina Mariusz Wołosz, dyrektor Szpitala nr 2 w Mysłowicach.
Reakcja musiała być zdecydowana: wprowadzono sztywne godziny odwiedzin, zmodernizowano portiernię, zamontowano cyfrowe zamki i zaczęto legitymować odwiedzających.
Wszystkie te działania okazały się bardzo skuteczne.
– W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, poza jednym incydentem na początku wprowadzenia rejestru odwiedzin, obyło się bez żadnych kradzieży – podsumowuje Mariusz Wołosz.