Do końca marca taki znak zastaną kierowcy, którzy chcieliby przejechać Wielką Skotnicą. Zamknięcie drogi na Wielkiej Skotnicy, które początkowo planowano na dwa tygodnie, przedłuży się o ponad miesiąc. Wszystko za sprawą niespodziewanych utrudnień, jakie pracownicy Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji zastali po rozpoczęciu prac modernizacyjnych na sieci wodociągowej i kanalizacyjnej. Czasowe utrudnienia pozwolą całościowo odnowić kanalizację na tym odcinku, co w następnej kolejności pozwoli rozpocząć prace nad położeniem nowej nawierzchni drogi, którą mieszkańcom obiecały władze miasta.
Pierwotny zamysł prac zakładał znacznie mniejszy zakres ingerencji ekip MPWiK z ciężkim sprzętem.

– Byliśmy optymistycznie nastawieni do tej pracy. Spodziewaliśmy się pewnych niespodzianek, ale nie aż takich. Początkowo zakładaliśmy, że otwartym wykopem przyjdzie nam pracować na odcinku 50 metrów – mówi Jan Siczek, prezes MPWiK.

Jednak przedsiębiorstwo będzie musiało rozkopać aż 400 metry ulicy. Początkowe plany uszczelnienia całej sieci za pomocą nowej, bezwykopowej technologii spaliły na panewce po tym, jak pracownicy natknęli się na poważne przeszkody. Dodatkowo zapis stanu kanalizacji zawarty w dokumentach nie odzwierciedla tego, co pracownicy faktycznie zastali pod ziemią. Utrudnia to i znacznie wydłuża czas pracy ekip.

– Podczas naszej interwencji ujawniliśmy bardzo dużo awarii kanalizacyjnych i wodociągowych. Naszym pierwszym założeniem jest podłączenie wodociągu, by jak najszybciej ograniczyć straty wody, jak również naprawienie kanalizacji sanitarnej – wyjaśnia Paweł Skrzeczyna, dyrektor eksploatacji sieci w MPWiK.

Jak się okazało, już pierwszy wykop odsłonił tragiczny stan kanalizacji, jaka znajduje się w ciągu ulicy Wielkiej Skotnicy. Z nieszczelnych rurociągów lała się wodą, powodując ogromne straty. Woda dodatkowo wypłukała grunt, niebezpiecznie podmywając jezdnię tworząc wyrwy.

– Mieliśmy wiele szczęścia, że uniknęliśmy tragedii. W trakcie prac zastaliśmy miejsce, w którym pod asfaltem zupełnie nic się nie znajdowało, woda totalnie wypłukała grunt. Odkryliśmy to, kiedy weszliśmy na teren z koparką, pod którą zaczął jezdnia zaczęła się zapadać. Na naszych zdjęciach mamy udokumentowaną wielką dziurę, głęboką na jeden metr. Była to nisza wypełniona wodą. To wszystko przez ukryte wycieki wody, które nie były widoczne na powierzchni. Gdyby przypadek nie zrządził, że ją odkryliśmy, to bardzo realne, że mogło było dojść do tragedii. Pod autobusem czy samochodem asfalt mógł się zapaść – mówi Jan Siczek.

Niewidoczne na powierzchni, rozszczelnione wodociągi pod powierzchnią drogi zostaną wymienione, a wraz z nimi ekipy MPWiK wymienią przyłącza i przykanaliki, by rozdzielić deszczówkę od kanalizacji sanitarnej. Brak takiego rozdzielenia powoduje znaczne straty przedsiębiorstwa. MPWiK płaci ogromne pieniądze do oczyszczalni w Sosnowcu za oczyszczenie kanalizacji sanitarnej. W przypadku, gdy łączy się ona z deszczówką, wody do oczyszczenia jest jeszcze więcej, przez co analogicznie koszty są znacznie wyższe.

– Płacimy do Sosnowca za oczyszczanie wszystkiego, co płynie. Tam gdzie woda wchodzi do kanału, wcieka czy jeżeli z dachów nieruchomości jest przepięta do kanalizacji sanitarnej, to my ponosimy za to znaczne koszty – wyjaśnia Jan Siczek.

Realizowana przez miejskie przedsiębiorstwo inwestycja jest pierwszą od wielu lat, tak dużą ingerencją w starą kanalizację, realizowaną ze środków własnych MPWiK. Dodatkowe niespodzianki, które pojawiły się w trakcie prac spowodowały, że na chwilę obecną przedsiębiorstwo już wycenia inwestycję na blisko półtora miliona złotych. By renowacja sieci była kompleksowa, prace obejmą także ulice przyległe: 28-go Stycznia, Bohaterów Getta, Emilii Plater, Moniuszki, Sowińskiego, Kilińskiego, Okrzei oraz Armii Krajowej.

– W tym miejscu MPWiK ponosi duże koszty, ale po zakończeniu prac wszystko zacznie funkcjonować sprawnie. Mieszkańcy nie będą już cierpieć z powodu licznych awarii i przerw w dostawie wody. Ta inwestycja w końcu musiała się rozpocząć. Abyśmy mogli odnowić nawierzchnię, która jest w opłakanym stanie, musieliśmy najpierw wysłać w to miejsce naszą spółkę wodociągową. W ubiegłym roku w tej dzielnicy zrobiliśmy już dolną część ulicy Szopena, w tym roku pracujemy nad Wielką Skotnicą. Uporządkujemy to, co znajduje się pod ziemią na Skotnicy i w zdecydowanej części odnowimy samą ulicę, tak by mieszkańcy mogli zobaczyć, że skoro powiedzieliśmy „A” naprawiając kanalizację, to powiemy także „B” odnawiając asfalt – mówi prezydent Edward Lasok.

W przypadku prac na Wielkiej Skotnicy widać racjonalną współpracę miasta z miejskim przedsiębiorstwem. Władze miasta zdecydowały, że przed wymianą nawierzchni asfaltu, wszystko co się pod nim znajduje powinno zostać odnowione, by uniknąć sytuacji, kiedy po położeniu nowej drogi nastąpią awarie, które będą wymagały jej zerwania. Prace na Skotnicy wizytował prezydent Edward Lasok, który z uwagą przyglądał się ich rozwojowi.

Na odcinku, gdzie przeprowadzono wykopy, spółka wodociągowa wymieni wszystkie rurociągi. Natomiast w dalszych rejonach ulicy, zastosowana zostanie nowoczesna metoda, jakiej jeszcze w Mysłowicach nie było. Jest to rękaw żywiczny, który zostaje wtłoczony wewnątrz rurociągu, by uszczelnić go od środka.

– Do kanału poprzez studzienkę jest wkładana powłoka rękawa, jest ona wdmuchiwana na całej długości odcinka, który ma podlegać renowacji. Później w to wtłaczany jest już rękaw żywiczny, jest to taka specjalna wydzielina, tutaj ze względu na znaczne uszkodzenia musimy zastosować dwie jej warstwy. Rękaw nasączony żywicą jest wdmuchiwany od studzienki do studzienki, który zostanie utwardzony parą wodną – wyjaśnia prezes Jan Siczek.

Ta nowa metoda pozwoli w znacznej części bez blokowania drogi i wykonywania wykopów, skutecznie uszczelnić kanalizację, która będzie służyć mieszkańcom przez długie lata.

{mp4remote}/images/itvm/2014/03/mpwik-skotnica.mp4{/mp4remote}