Podczas 134. „Muzealnego czwartku”, tym razem pod tytułem „Czy Ślązakom potrzebna jest poezja?”, gościem był Mirosław Syniawa, lingwista, poeta, językoznawca i tłumacz z poezji światowej na język śląski.

[arve url=”https://www.youtube.com/watch?v=cj-3N2Mwm98&feature=youtu.be” /]

Na spotkaniu szeroko rozpatrywano temat poezji. Także w tych przyziemnych aspektach. O czym mówiono?

– Na przykład o tym, że poeci nie są w stanie żyć ze swojej pracy. Nawet znani i szanowani na świecie główne źródło zarobkowania widzą w innym miejscu – mówi Adam Plackowski, dyrektor Muzeum Miasta Mysłowice.

Szeroko dyskutowano o tym, że poezja nie jest tak lubiana i czytana jak inne formy, szczególnie obrazkowe.

– Bogactwo języka, kiedyś tak rozległe, obecnie zanika ze względu na cyfryzację i obrazkowy system komunikacji. Powoli wyłącza nas z możliwości abstrakcyjnego myślenia i sprowadza nas z powrotem do kolebki – dodaje Plackowski.

Mirosław Syniawa poprzez poezję chce przeciwdziałać tym niekorzystnym zmianom. Z wydawnictwem Silesia Progress chce ratować przede wszystkim nasz mały język.

– Śląsko godka jest ostatnim atrybutem Ślązaków. Ślązacy ubierają się jak inni, budują domy jak wszędzie. Jedynym, co nas wyróżnia, jest mowa. Jeżeli nie będzie mowy, nie będzie Ślązaków – mówi Syniawa.

Podczas spotkania autor promował też swój tomik poezji pt. „Cebulowō ksying umartych”.

– To zbiór wierszy o moich przodkach. Z jednej strony osobisty, z drugiej literacki. Twarde fakty to daty urodzin, zgonów i ślubów. Resztę musiała wypełnić moja wyobraźnia i domysły – tłumaczy Mirosław Syniawa.

4 kwietnia pracownicy muzeum zapraszają na wystawę i film poświęcony podziemnemu harcerstwu polskiemu, które powstało i działało głównie w Mysłowicach.

Tekst: Bogumił Stoksik