Są takie chwile w życiu narodów, gdy niezależnie od poglądów i przynależności nagle zdaje się, że zastyga wszystko w bezruchu z nadmiaru tragedii. I choć mijają kolejne lata trudno zapomnieć o bolesnych wydarzeniach. W tym roku mija sześć lat od tragicznych zdarzeń, jakie miały miejsce pod rosyjskim Smoleńskiem.
10 kwietnia br. obchodzimy szóstą rocznicę katastrofy smoleńskiej. W tamtą sobotę w 2010 roku, o godz. 8.41 zakończyło się życie 96 osób, pasażerów Tupolewa TU-154. Tego dnia w niezwykle tragiczny sposób zginęli polscy mężowie stanu, urzędnicy, wojskowi, którzy mieli oddać na rosyjskiej ziemi hołd ofiarom 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Na pokładzie samolotu był zarówno prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką, jak i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Byli również wicemarszałkowie Sejmu i Senatu, parlamentarzyści, dowódcy Sił Zbrojnych RP i pracownicy Kancelarii Prezydenta, szefowie instytucji państwowych, duchowni, przedstawiciele organizacji kombatanckich i społecznych.
Z inicjatywy lokalnego komitetu w marcu 2012 roku w Mysłowicach na Placu Wolności powstał pomnik upamiętniający ofiary tragedii.
W szóstą rocznicę katastrofy znicze i kwiaty pod tym pomnikiem, po mszy świętej w Kościele Mariackim w intencji zmarłych, złożyli przedstawiciele władz państwowych i samorządowych; senator Czesław Ryszka, prezydent Edward Lasok i jego zastępca Grzegorz Brzoska, radni Rady Miasta Mysłowice, członkowie PiS, oraz poruszeni tamtym tragicznym zdarzeniem mysłowiczanie. Przed południem kwiaty pod pomnikiem złożyli również poseł Wojciech Król oraz Wojewoda Śląski Jarosław Wieczorek.