Miasto chce sprzedać działkę przy ul. Fabrycznej, na której mieszkańcy narzekają na uciążliwe sąsiedztwo firm znajdujących się w pobliżu i intensywny ruch samochodowy. 

Działka będąca własnością miasta zajmuje 18 ha. Magistrat wycenił ją na 1,7 mln zł. To istotny zastrzyk do budżetu. Mieszkanie w tym miejscu jest jednak uciążliwe. 

–  Dobrze by było przygotować całą tę drogę, całe natężenie, które tutaj jest i wtedy można pomyśleć o jakiejś inwestycji. Ludzie, którzy chodzą codziennie do pracy, a tutaj chodzi kilkaset osób, nawet nie mają chodnika. Nie da tu wieczorami spać, a domy drżą. Więc sobie nie wyobrażam dodatkowej inwestycji, która tutaj ma powstać żeby natężenie było większe – mówi Sylwester Sporys, mieszkaniec.

Zapytany o całą sprawę prezydent Wójtowicz przyznaje, że otrzymuje sygnały od mieszkańców. Uważa, że sprawa ma jednak polityczne tło. 

– Miałem nadzieję, że radni, którzy brali udział w głosowaniu w ubiegłym roku nad zmianą planu i przygotowaniem tego terenu do sprzedaży, zachowają się tak jak w ubiegłym roku. Na dzień dzisiejszy jedna z dziennikarek i kilku radnych podburza tych mieszkańców. Pokazują, że teren nie ma być sprzedany. Że będą się tam odbywały działania które zagrażają zdrowiu tych mieszkańców – mówi Prezydent Wójtowicz. 

Część zapytanych mieszkańców nie wie nic o proteście. Są jednak zgodni co do uciążliwego sąsiedztwa składów węglowych i ruchu ciężarowego. 

–  Najwięcej hałasu co tu robią, to tiry węglary. Tu asfalt jest pouszkadzany, są dziury. Takie tiry, jak jadą, to jest jednak tąpnięcie i dom się trzęsie. Na tamtym domie widać szczeliny jak jest popękane. Tu też jest. Widać te schody co są popękane czy przy oknach – mówi Piotr Żymła, mieszkaniec ul. Fabrycznej. 

Zdaniem mieszkańców od lat urzędnicy mówią im, że przeszkodą w poprawie sytuacji jest brak funduszy. Sam prezydent Wójtowicz argumentuje, że pieniądze w budżecie miejskim powinny pochodzić właśnie z inwestycji takiej jak ta. 

– W mieście nie będziemy w stanie zmieniać stanu technicznego dróg. Nie będziemy w stanie stworzyć warunków dla prowadzenia działalności gospodarczej tylko i wyłącznie dlatego, że jest paru ludzi, którzy mają większość w radzie miasta i robią wszystko, żeby się nie udało – dodaje prezydent Wójtowicz.

Samych mieszkańców władze miasta zapraszają do rozmowy. 

–  Z wielkim szacunkiem podchodzę do wszystkich kwestii zgłaszanych przez ludzi, którzy teraz pokazali swoją niechęć do inwestowania w teren, który stoi w tej chwili odłogiem. Zapraszam ich serdecznie do mojego biura. Chce z nimi porozmawiać, pokazać, że argumenty wysuwane przez ludzi, którzy podburzają  nie są prawdziwe. Warto usiąść ustalić warunki brzegowe współpracy. Przecież my jako miasto możemy przez wydział ochrony środowiska zapewnić spokój jeśli chodzi o prowadzenie działalności gospodarczej w obrębie budynku gdzie oni mieszkają – dodaje prezydent Wójtowicz.