– Po wykorzystaniu możliwości windykacyjnych i komorniczych wdrażamy ostatnią, najbardziej drastyczną metodę jaką są eksmisje – zapowiedział kilka miesięcy temu Zbigniew Augustyn, dyrektor Miejskiego Zarządu Gospodarki Komunalnej. Przeciwko dłużnikom niepłacącym za swoje mieszkania zarządca komunalnych lokali stosuje procedurę najbardziej drastycznej metody, jaką jest usunięcie lokatorów z mieszkań. Jakie są efekty tych działań?

W samym 2012 roku do kasy gminnego zakładu budżetowego nie wpłynęło 2 770 000 zł należnych czynszów i opłat. Za te pieniądze można by wyremontować kilka starych kamienic, zrobić nowe elewacje, wymienić okna na plastikowe, odremontować klatki schodowe… Jednak co roku gminna gospodarka komunalna traci miliony, ponieważ spore grono mieszkańców zasobów nie płaci czynszów za swoje lokale. W końcu przyszedł czas zakończenie tego stanu rzeczy.

Zjawisko niepłacenia za mieszkanie w ciągu ostatnich lat urosło do zjawiska patologicznego. Do 30 % lokatorów Miejskiego Zarządu Gospodarki Komunalnej pozwala sobie na opóźnienia bądź całkowite niepłacenie. Nawet 90 tys. zł sięga zadłużenie pojedynczych najemców. Wielu dłużników od lat nie płaci czynszu za swoje mieszkania. Dłużnik – rekordzista jest winny aż 200 tysięcy złotych! Dlaczego zjawisko śmiało można nazwać patologią? Przede wszystkim dlatego, że wbrew pozorom swoich czynszów w znacznej większości nie płacą najemcy, którzy tak naprawdę mają pieniądze i stać ich na płacenie swoich rachunków, ale tego nie robią. W mieszkaniu mają nowy telewizor, w oknach piękne firanki, pod blokiem stoi dobrej klasy samochód. Ale po co płacić za mieszkanie? Przecież i tak nikt mnie stąd nie wyrzuci – myślą niektórzy lokatorzy.

Ta sielanka w końcu ma swój koniec. Aktualnie w trakcie jest procedura eksmisji kilkudziesięciu najbardziej zatwardziałych w niepłaceniu dłużników. Komornik rozpoczął już działania, które potrwają do jesieni. Jeśli do września, października zadłużeni mieszkańcy nie uregulują swoich zobowiązań, eksmisje zostaną wykonane. Efekty widać już dzisiaj.

– Inicjacja tego procesu już przynosi korzyści. Jeden z lokatorów wpłacił jednorazowo w gotówce całą kwotę zadłużenia na około 20 tysięcy zł. To pokazuje, że w zasobie mamy osoby, które mają środki, jednak do tej pory nie chciały płacić. Podczas wizyty MZGK w noclegowni usłyszeliśmy od Kierownika Ośrodka, że jeden z niepłacących najemców, sam chce dobrowolnie opuścić mieszkanie, chcąc uniknąć procedury komorniczej prowadzącej do eksmisji – mówi dyrektor Zbigniew Augustyn.

Miejski Zarząd Gospodarki Komunalnej w Mysłowicach od kilku lat nie przeprowadzał egzekucji wyroków sądowych z orzeczeniem wykonania eksmisji. W zasobach komunalnych mieszkają różni lokatorzy, o tym także należy pamiętać. Dyrektor MZGK podjął już ścisłą współpracę z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej, ponieważ w pełni zdaje sobie sprawę, że wśród jego lokatorów należy rozróżnić mieszkańców na takich, którzy nie płacą, a mogą to robić oraz takich, którzy naprawdę znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej, spowodowanej bezrobociem, chorobą czy niepełnosprawnością. Dzięki temu eksmisje nie dotkną osób, które zmagają się z różnymi problemami losowymi.

Równocześnie opuszczone przez dłużników lokale, na podstawie z porozumienia z MOPS, zostaną odnowione i przeznaczone dla potencjalnych „dobrych lokatorów”. Dwa mieszkania rocznie zostaną przeznaczone na program ośrodka pomocy społecznej „Samo – dzielni”, gdzie będą zamieszkiwali wychowankowie odpowiednio przygotowani do samodzielności np. z domów dziecka, rodzin patologicznych. Ma to na celu pomoc jednostkom najsłabszym, osobom, których samodzielny start bez takiej pomocy jest w rzeczywistości niemożliwy.

Eksmisje spotykają się z dużymi emocjami społeczeństwa. Przez wiele lat ludzie oburzali się „jak można wyrzucić człowieka na ulicę?”. Jednak z czasem społeczeństwo zaczęło myśleć inaczej. Ludzie zaczęli dostrzegać to, że jest to wielce niesprawiedliwe, że lokatorzy, którzy mają pieniądze, stać ich na wakacje i samochody – nie płacą czynszu. A ludzie uczciwi, którzy ledwo łączą koniec z końcem, rzetelnie płacą za swoje mieszkania. W Mysłowicach nadchodzi kres tego dziwnego zjawiska. Dłużnicy będą musieli poważnie zastanowić się nad tym, czy przykładowo sprzedać samochód, spłacić dług i nadal mieszkać w swoim ciepłym gniazdku, czy szykować się do przeprowadzki do noclegowni na Strażackiej.