Już wkrótce jedna z piękniejszych i ciekawiej położonych kamienic starego miasta odzyska blask młodości. Mowa o utrzymanej w stylu neogotyckim potężnej kamienicy na rogu ulic Mikołowskiej i Oświęcimskiej z 1901 roku. Każdy, kto choć raz tędy przechodził lub przejeżdżał, musiał zwrócić uwagę na wspaniały, ozdobny budynek z czerwonego klinkieru. Nawet 112 lat kurzu i brudu, a tyle już lat minęło od wybudowania, nie było w stanie  zamazać dawnej świetności budynku. O garść informacji w tej sprawie poprosiliśmy dyrektora MZGK w Mysłowicach.

Dlaczego tą kamienicą, w na oko niezłym stanie, zajęliście się właśnie teraz?
Zbigniew Augustyn: Niestety pozory mylą, to co najgorsze i najgroźniejsze jest wysoko, poza zasięgiem nieuzbrojonego oka. Dopiero przez lornetkę i teleobiektyw – których często używam – można lepiej ocenić szczegóły. Impulsem do rozpoczęcia remontu kamienicy Mikołowska 2 nie były względy estetyczne, tylko względy bezpieczeństwa budynku i ludzi. Dziewiętnastowieczni fachmani zaopatrzyli kamienicę w wysoką wieżyczkę, sterczyny, gzymsy, blendy itd. Wszystko to, po stu latach śląskiego powietrza, dosłownie się rozsypywało. Mamy zdjęcia skali zniszczeń, od których włos się jeży na głowice.

Można zauważyć, że robotnicy malują także dach.
Z.A: Tak jest, konserwujemy także dach budynku w części pokrytej blachą. To prawdę mówiąc główny powód tego remontu. Położone kilkadziesiąt lat temu kosztowne pokrycie dachu z blachy stalowej ocynkowanej na tzw. rąbek stojący (jak na kościołach) nie zostało zgodnie ze sztuką po kilku latach pomalowane. W efekcie cały dach pokryła rdza. Z oględzin wynikało, że jeszcze jedna zima i dach może zamienić się w dziurawe sito. To był ostatni moment na ratunek. Od dwóch tygodni  specjalistyczna firma czyści i maluje blachę kilkoma warstwami specjalnych farb antykorozyjnych na kolor uzgodniony z konserwatorem.

Jaki to będzie kolor?
Z.A: Ma to być kolor maksymalnie zbliżony do pierwotnego, czyli szaro-srebrny. Wymieniamy także rynny i obróbki blacharskie, przemurowujemy niebezpieczne wieżyczki, luźne cegły oraz spadające tynki w tzw. blendach, czyli otynkowanych wnękach pośród klinkierowej elewacji.

Widzieliśmy też, że brudne cegły nabierają pięknego czerwonego koloru?
Z.A: No tak, swoim zwyczajem piekę dwie pieczenie na jednym ogniu. Dogadałem się z firmą remontującą dach, że udostępni nam bezpłatnie swoje rusztowanie, abyśmy mogli naszymi siłami w tym samym czasie umyć elewację. Po wielokrotnych próbach dobraliśmy najlepszy środek chemiczny i efekt czyszczenia jest wręcz rewelacyjny. Cegła po 100 latach wraca do koloru, jaki miała tuż po wybudowaniu budynku.

Czyli piaskujecie cegły?
Z.A: To wykluczone, piaskowanie zniszczyłoby bezpowrotnie lico cegły. Nasza metoda to mycie chemiczne i spłukiwanie ciepłą wodą, całkowicie bezpieczne dla klinkieru. Po umyciu uzupełnimy zwietrzałe fugi i pokryjemy ściany środkiem hydrofobizującym, czyli zabezpieczającym cegłę i fugi przed penetracją wody. Po remoncie kamienica będzie znowu piękna jak panna młoda! Wreszcie będzie godnym nośnikiem dla przecudnego murala umieszczonego na niej przez pana Osyrę.