Po tragicznym zdarzeniu w kopalni Mysłowice- Wesoła, psychologowie rozpoczęli pracę już w nocy z poniedziałku na wtorek, bezpośrednio po zapaleniu, czy też wybuchu metanu. Ich pierwszym zadaniem było otoczenie opieką rodzin górników, przyjeżdżających do kopalni, by dowiedzieć się co się stało, jak rozwija się sytuacja i – co najważniejsze – uzyskać informacje o swoich najbliższych. O psychologicznym wsparciu dla górników i ich rodzin mówi Anna Bentkowska z zespołu psychologów KHW SA.
Jaki jest sens, cel działania psychologów?
– Osoby z kręgu zagrożenia kryzysem – poszkodowani w wypadku i ich rodziny, uczestnicy wypadku, osoby uczestniczące w akcji ratowniczej, osoby dozoru… – mogą postrzegać sytuację, w jakiej się znaleźli jako trudność niemożliwą do wytrzymania. Mamy wtedy do czynienia z dużym napięciem emocjonalnym, uczuciem przerażenia i bezradności, szokiem, strachem, złością, poczuciem winy. Lista jest długa, obejmuje wiele różnych obajwów, w tym wyczerpanie, nawracające myśli, obrazy, wspomnienia, dezorganizację zachowania, Wreszcie objawy pogorszenia stanu zdrowia fizycznego.

I rozmowa pomaga?
– Bardzo często. Przeprowadzona odpowiednio, pomaga w zidentyfikowaniu trudności z jakimi boryka się dana osoba, czy rodzina. Pomaga odreagować negatywne emocje. Psycholodzy nakierowują rozmówcę na odnajdywanie sposobów przezwyciężania tych trudności. Pozytywne działania psychologów nastawione są na złagodzenie odczucia cierpienia, pomoc w odzyskaniu sił, kontroli nad życiem.

Zalecane są spotkania wielokrotne?
– Tu i teraz działamy na zasadzie strażaków gaszących pożar. Tak jak ośrodki interwencji kryzysowej, gdzie chodzi o udzielenie szybkiej, pierwszej pomocy psychologicznej. Lecz po tych działaniach powinny iść następne. Dlatego utrzymujemy wielokrotne, ciągłe kontakty z rodzinami, współpracujemy ze szkołami i Poradnią Psychologiczno-Pedagogiczną, by psychologowie w szkołach zwrócili uwage, objęli opieką dzieci z rodzin poszkodowanych.

 Wszyscy chętnie rozmawiają, zgadzają się na odsłanianie przed psychologami?
Nie wszyscy są na to spotkanie gotowi od razu, mogą nie odczuwać takiej potrzeby. Natomiast nawet tam, gdzie poszkodowani, czy ich rodziny przekazały, że nie zycza sobie kontaktu, bardzo łagodnie, bardzo dyskretnie ponawiamy pytania jak wygląda ich sytuacja, czy ich nastawienie nie uległo zmianie.

To dotyczy dużej grupy ludzi
– Utrzymujemy stały kontakt z rodziną poszukiwanego pracownika, z poszkodowanymi w szpitalach, wypisanymi ze szpitali, także z tymi, którzy nie doznali obrażeń, ale uczestniczyli w tym zdarzeniu. Wreszcie podczas naszych 24-godzinnych dyżurów w kopalni służymy pomocą wszystkim pracownikom, którzy w jakiś sposób potrzebują tego rodzaju wsparcia.

Siłami psychologów KHW?
– Jest nas za mało. Pierwszej nocy wspierali nas psycholgowie policyjni, nastawieni na pracę z ofiarami wypadków i ich rodzinami. Na dyżurach współpracujemy z psychologami z ośrodków interwencji kryzysowej z Mysłowic, Jaworzna, Sosnowca, Siemianowic, Bielska-Białej i Katowic oraz z dwoma terapeutami.

Czym przekonać górników i ich rodziny, że warto skorzystać z takiej pomocy?
– Zdarzenie z jakim się spotkali, jest sytuacją wyjątkową trudną, stresującą. Stres, jako naruszenie pewnego stanu stabilnego, występuje u każdego z nas. Im bardziej gwałtowny wstrzas, jakiemu jesteśmy poddani, tym większe ryzyko, że wpłynie na nasze normalne funkcjonowanie, także na nasze zdrowie fizyczne.
W środowisku funkcjonuje mit człowieka twardego, który sam rozwiązuje swoje problemy. To powoduje niekiedy ukrywanie tego, z czym człowiek sobie nie radzi. A my pomagamy, wspieramy, by właśnie sam sobie z nimi poradził, by nie doszło do wybuchu, lub załamania.