Coraz bliżej usunięcia niebezpiecznych odpadów w Brzezince. Podczas konferencji prasowej, która odbyła się 23 listopada w Mysłowicach, rząd zapowiedział pomoc finansową w wysokości ponad 44 mln zł na usunięcie składowiska w naszym mieście.

W konferencji wzięli udział wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik, wiceminister klimatu i środowiska Jacek Ozdoba, wicemarszałek województwa śląskiego Beata Białowąs, prezydent Mysłowic Dariusz Wójtowicz oraz naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miasta Mysłowice Sonia Olszewska.

– Ponad 44 mln zł zostaną skierowane tutaj, do miasta, do Mysłowic. To jest połowa kosztów, które zostały przewidziane na likwidację tego wysypiska niebezpiecznych odpadów. Wiem, że miasto będzie musiało podpisać umowę z NFOŚ, natomiast również będzie musiało dołożyć wkład swój, żeby rzeczywiście można było zrealizować tę umowę – mówi Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości.

Pierwsze szacunki wywiezienia 8 tysięcy ton odpadów wynosiły około 120 mln zł. Po ostatniej analizie kwota zmniejszyła się do około 85-87 mln zł. Oprócz 50% szacunkowej kwoty przekazanej przez NFOŚiGW, miasto może pozyskać do 15% z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. 35% będzie stanowił wkład własny miasta. Skąd miasto weźmie na niego pieniądze?

– Najprawdopodobniej będzie to kredyt w przyszłym roku. Mam nadzieję, kredyt zaciągnięty na bardzo dobrych warunkach, no i będziemy musieli wywozić te niebezpieczne odpady, ponieważ wiemy, co się stało 1,5 miesiąca temu w Sosnowcu, jak to wyglądało, a to była tylko namiastka. Namiastka tego, co jest tutaj – podsumowuje Dariusz Wójtowicz, prezydent Mysłowic.

Porzucanie odpadów niebezpiecznych to plaga w wielu gminach w całym kraju. A skala zjawiska przerasta najgorsze oczekiwania. I ten problem często pozostaje na barkach samorządów.

– To miejsce jest dzisiaj zabezpieczane, ale zadaniem i efektem przede wszystkim ma być to, aby stamtąd zabrać te odpady i je unieszkodliwić skutecznie, czyli nie przewieźć z miejsca A na miejsce B, tylko po prostu żeby je w odpowiednich, specjalistycznych instalacjach unieszkodliwić raz na zawsze, aby już nigdy nie zagrażały życiu bądź zdrowiu obywateli. Dlatego tak ważne jest właśnie wsparcie Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, które jest możliwe dzięki art. 26a Ustawy o odpadach. Tam, gdzie samorząd nie ma możliwości, narodowy fundusz może takie środki przeznaczyć, ale tu, w Mysłowicach, były one niezbędne – mówi Jacek Ozdoba, wiceminister klimatu i środowiska.

Przypomnijmy, że problem niebezpiecznego składowiska trwa już od 2018 roku. Nielegalnie składowane substancje toksyczne zagrażają nie tylko zdrowiu mysłowiczan, ale też środowisku. Aby zapobiec wwożeniu kolejnych odpadów, teren został zabezpieczony nowym ogrodzeniem, a straż miejska objęła go 24-godzinnym monitoringiem.

– Zgody na transport i składowanie tych odpadów tutaj w Mysłowicach wydały poprzednie władze miasta i wydział ochrony środowiska. Gdy zostałem prezydentem w listopadzie 2018 r., od razu zablokowaliśmy drogi dojazdowe, żeby już więcej odpadów tam nie trafiało, ponieważ mieliśmy już pełną informację o tym, że są składowane niezgodnie z obowiązującymi przepisami. Powiadomiliśmy organy ścigania, rozpoczęły się aresztowania, ale problem pozostał – dodaje Dariusz Wójtowicz.

Teraz pozostaje nam czekać na wyłonienie wykonawcy, który jak najszybciej zutylizuje problem w bezpieczny sposób. Do tego czasu możemy mieć jedynie nadzieję, że nie dojdzie do tragicznego scenariusza, jak przy wrześniowym pożarze na ulicy Radocha w Sosnowcu. Bo gdyby w Mysłowicach doszło do podpalenia 8 tysięcy ton substancji, groziłoby to niewyobrażalną w skutkach katastrofą ekologiczną.

Przeczytaj również: Zabezpieczają teren składowiska i Pożar składowiska odpadów w Sosnowcu. Czy Mysłowice mają się czego bać?