W mysłowickim schronisku to był wyjątkowo radosny dzień – mieszkańcy hojnie obdarowali zwierzaki nie tylko prezentami, poświęcili także swój czas, by zabrać je na wspólny spacer. W miniony weekend odbyły się coroczne Mikołajki w Schronisku.

 – Do dzieci przychodzą Mikołaje, do dorosłych przychodzą Mikołaje, do zwierząt też powinny przychodzić Mikołaje. Dzisiaj dlatego jest taki dzień w schronisku, gdzie każdy może zostać Mikołajem naszych zwierzaczków przynosząc dla nich prezenty, jak również dając im najważniejszy z prezentów, czyli kontakt z człowiekiem i spacerek – mówi Marta Dąbek, koordynator wolontariatu

– Kocham zwierzęta, jest mi ich bardzo szkoda. Myślę, że na prawdę schronisku przyda się pomoc, jestem bardzo zadowolona, że takie akcje w ogóle są, że można przynieść jakieś przysmaki, że jest to jakaś reklama i może ktoś się po prostu zdecyduje na adopcję – opowiada Sonia Olszewska, mysłowiczanka.

Ten beztroski, mikołajkowy czas, to nie jedyny powód do radości, jaki mają zwierzaki, wolontariusze i przyjaciele schroniska. To już pewne, że dom tutejszych, samotnych zwierząt nie zniknie z mapy Mysłowic. Po dwóch miesiącach batalii podpisano dokument zapewniający schronisku bezterminową dzierżawę terenu. Schronisko nie tylko zostaje w Mysłowicach, ale pojawiły się również pierwsze plany na jego rozwój.

– Pójdziemy w kierunku budowy wybiegów przy ul. Świerczyny. Będziemy chcieli zmodernizować pomieszczenia, żeby na zimę chore i najstarsze zwierzęta miały opiekę, żeby nie marzły – zapowiada prezydent Dariusz Wójtowicz.

Choć wspólne zabawy sprawiają psiakom i kotom wielką przyjemność, największym, świątecznym prezentem, byłoby podarowanie im ciepłego kąta i zaproszenie do swojej rodziny.