W dniu wolnym od służby naczelniczka mysłowickiej drogówki zatrzymała motorowerzystę, który zwrócił jej uwagę niebezpiecznym zachowaniem w rejonie przejścia dla pieszych. Jak się okazało, mężczyzna miał w organizmie prawie 3 promile alkoholu. O jego dalszym losie zadecyduje sąd. Grozi mu do 5 lat więzienia.
Nadkomisarz Aleksandra Jasińska, naczelniczka Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Mysłowicach, w piątek 13 maja chwilę przed godz. 19 udowodniła, że policjantem jest się nie tylko w trakcie służby. W czasie wolnym zwróciła uwagę na mężczyznę jadącego na motorowerze, który prawie potrącił pieszego na przejściu dla pieszych na ul. Ziętka. Później zauważyła go na ul. Kawy. Podchodząc do mężczyzny, wyczuła od niego silną woń alkoholu i nakazała mu, by zgasił silnik. Motorowerzysta odepchnął ją i próbował się oddalić, jednak policjantka uniemożliwiła mu ucieczkę i obezwładniła go do czasu przyjazdu patrolu mysłowickiej drogówki.
– Jak się okazało po badaniu na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu, 43-letni mieszkaniec Mysłowic miał w organizmie 2,88 promila. Dzięki wzorowej postawie nadkom. Jasińskiej nie doszło do żadnej tragedii, a o losie mężczyzny zadecyduje teraz sąd. Grozi mu do 5 lat więzienia – informuje sierż. szt. Łukasz Paździora, oficer prasowy mysłowickiej komendy.
Źródło: KMP Mysłowice