fot. KMP Mysłowice

Mysłowiccy policjanci zatrzymali 32-letniego mężczyznę, który podczas legitymowania posłużył się dowodem osobistym swojego brata, a także posiadał przy sobie amfetaminę. Mysłowiczanin po nocy spędzonej w policyjnym areszcie usłyszał zarzuty. Grozi mu do 3 lat więzienia.

– W minioną niedzielę 6 września ok. godz. 2.40 na ul. Żwirki i Wigury przejeżdżający patrol zauważył mężczyznę, który na widok mundurowych zaczął się nerwowo zachowywać. Jeszcze większe zdenerwowanie dopadło mężczyznę, gdy policjanci podjęli czynności legitymowania. Szczególną uwagę zwrócili na dowód osobisty, którym posługiwał się mężczyzna – relacjonuje st. sierż. Damian Sokołowski, rzecznik prasowy miejskiej komendy policji.

Oprócz różnicy pomiędzy zdjęciem w dowodzie a wyglądem legitymowanego, uwagę stróżów prawa przykuły także ślady białego proszku, które znajdowały się na dokumencie.

– Mundurowi nie dawali wiary zapewnieniom mężczyzny, że nie posiada przy sobie narkotyków, i że dokument, którym się posługuje, należy do niego. W wyniku przeszukania policjanci znaleźli w saszetce mysłowiczanina woreczek strunowy z zawartością białego proszku. Przyznał on też, że okazany stróżom prawa dowód osobisty należy do jego brata i podał swoje prawdziwe dane – dodaje Sokołowski.

32-letni mieszkaniec naszego miasta został zatrzymany i doprowadzony do komendy. Przeprowadzone narkotesterem badanie wykazało, że znaleziony biały proszek to amfetamina. Mysłowiczanin przebadany został także alkomatem, który dał wynik blisko 2 promili alkoholu w organizmie. Po nocy spędzonej w policyjnym areszcie mężczyzna usłyszał zarzuty. Może mu grozić do 3 lat więzienia.

Źródło: KMP Mysłowice