Silny wiatr, który zapowiadali synoptycy, nadciągnął zeszłej nocy do Mysłowic. Podmuchy sięgające w porywach nawet do 90 km/h spowodowały, że strażacy mają za sobą ciężką noc. W różnych miejscach miasta wiatr powalił kilka drzew. Dodatkowo nad ranem strażacy zostali wezwani do pożaru w zakładzie produkującym aerozole. Orkan Ksawery powalił w Mysłowicach sześć drzew: przy ulicy Stadionowej, Katowickiej, Pukowca, Spokojnej, Chopina oraz przy drodze S1.

– Na skutek silnego wiatru, minionej nocy kilka razy wyjeżdżaliśmy na interwencję. Powalone drzewa na szczęście nie spowodowały śmierci ani urazów zdrowia żadnego z mieszkańców naszego miasta. Zniszczeniu nie uległo także mienie – informuje st. kpt. Wojciech Chojnowski, rzecznik PSP w Mysłowicach.

Strażacy mieli także pracowity poranek 6 grudnia. Od pracowników zakładu produkcji aerozoli mieszczącego się przy ulicy Obrzeżnej Północnej otrzymali zgłoszenie o pożarze. Ogień wybuchł w hali produkcyjnej.

– Użyliśmy dwóch prądów wody w celu ugaszenia ognia. Trudności sprawiało silne zadymienie. Pomieszczenie po ugaszeniu ognia wymagało oddymienia. Straty w zakładzie są rozległe – wyjaśnia st. kpt. Wojciech Chojnowski.

Jeszcze przed przyjazdem strażaków, pracownicy zakładu zostali ewakuowani. Jedna z osób została odwieziona do szpitala z powodu złego samopoczucia.