Niestraszny był im śnieg i mroźna aura. Ulicami Mysłowic przeszły setki osób w kolorowych orszakach trzech króli. Z różnych stron miasta Kacper, Melchior i Baltazar przyprowadzili wiernych na Rynek, gdzie znaleźli nowonarodzonego Jezusa.

– Jak zwykle wypadło bardzo miło, bardzo wesoło i przede wszystkim bardzo pobożnie, bo takie jest przesłanie tej uroczystości, tego świętowania. Myślę, że tak naprawdę to zasługa mysłowiczan, którzy jak zwykle przybywają licznie na to święto. – wspomina Urszula Jamrozy, organizatorka mysłowickiego orszaku

W Mysłowicach barwne pochody w święto Trzech Króli odbyły się już po raz trzeci. Mysłowicki orszak wyróżniał się na tle innych – nasi mędrcy nie szukali Świętej Rodziny razem, ale przemierzali miasto w trzech różnych pochodach. W ten sposób nawiązali do historii miasta, w którym przez ponad sto lat stykały się granice trzech zaborczych cesarstw.

-To jest przepiękna tradycja, cała Polska idzie i my jako Mysłowice włączamy się do tych wszystkich, którzy te orszaki organizują. Oby to rozwijało się w takim tempie jak się rozwija, bo orszaki jak na Mysłowice i ten obecny mrozik są potężne. – mówi Edward Lasok, Prezydent Miasta Mysłowice

Jak mówią mysłowiczanie wspólne obchody święta Trzech Króli to bardzo dobry pomysł.

-Taka jest tradycja, trzech króli odwiedziło Jezusa. Bardzo nam się podoba i chciałbym, aby ta tradycja była podtrzymana cały czas, bo spotykamy się tu wszyscy razem w gronie rodzinnym i pozdrawiamy się nawzajem. – mówi Adam Mucha, mysłowiczanin

Orszaki miały trzy kolory: niebieski poprowadził król Baltazar, zielony król Melchior, a czerwony król Kacper. Najdłuższą trasę miał do pokonania orszak króla Baltazara z Brzęczkowic, a najkrótszą orszak króla Kacpra. Po przybyciu na Rynek Trzej Królowie złożyli Dzieciątku dary, po czym rozpoczęło się wspólne kolędowanie