Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagrała 29 stycznia w Mysłowicach na wiele serc. Niestrudzeni wolontariusze przemierzali ulice miasta od rana do wieczora, a szczodrzy mieszkańcy wspierali ideę Jurka Owsiaka pod hasłem „Chcemy wygrać z sepsą! Gramy dla wszystkich – małych i dużych!”. Można było ich spotkać m.in. na Hubertusie, gdzie morsy zażywali orzeźwiających kąpieli, w takich lokalach jak Pani Foremka, Artnova czy Braks, w schronie muzycznym MASH czy w hali MOSiR-u, gdzie odbywały się główne wydarzenia tegorocznego finału.

Do zabawy przyłączyło się wielu mieszkańców. W turnieju piłki nożnej o puchar Prezydenta Miasta Mysłowice wystartowało 8 drużyn: OSP z Janowa, straży miejskiej, artystów, fundacji Bajtel, nauczycieli, reprezentacji MOSiR-u, hegemonów oraz NSZZ funkcjonariuszy i pracowników więziennictwa, którzy opuścili halę z prezydenckim pucharem. Do tego w przerwach między meczami można było podziwiać pokazy tancerzy z mysłowickich szkół i klubów oraz licytować fanty czy załapać się na kiermasz wypieków. Na koniec tradycyjnie można było podziwiać „Światełko do nieba”, które w tym roku przyjęło formę fireshow w wykonaniu teatru ognia Mandragora.

– Podsumować można jednym słowem: sukces. Jak co roku wspaniała impreza. Bardzo dużo ludzi przyszło na halę, żeby bawić się tutaj z nami na sportowo, było dużo licytacji. Pieniądze wpłyną na konto Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – komentuje Dariusz Wójtowicz, prezydent Mysłowic.

Przez cały dzień na ulicach miasta kwestowało 120 wolontariuszy. Jedną z nich była Wiktoria, która po raz pierwszy grała z WOŚP. Na co najbardziej zwróciła uwagę tego dnia?

– Chyba najbardziej to, że ludzie się zaangażowali w tę pomoc i chętnie dawali pieniądze, nawet duże kwoty się zdarzały wrzucane do puszki – mówi Wiktoria, wolontariuszka WOŚP.

Sztab WOŚP po raz kolejny mieścił się w CKZiU. To tam wolontariusze rozliczali swoje puszki, a inni liczyli zebrane przez nich środki.

– Są zadowoleni. Przychodzą rozentuzjazmowani, informując, że dużo było chętnych wpłacających. Tak, zdarzały się takie puszki wypełnione banknotami, monetami, tak więc oby jak najwięcej takich puszek szczęśliwych można było znaleźć – podsumowuje Aneta Brągiel-Dudek, szefowa mysłowickiego sztabu WOŚP.

– Jedna pani przyszła do nas z takim słoikiem szklanym pełnym drobniaków, przynieśliśmy go tutaj. Na szczęście nie musieliśmy tego liczyć, bo było tego ogrom – dodaje Dominik, wolontariusz liczący puszki podczas WOŚP.

Najbogatszą puszkę dostarczyła do sztabu Pani Foremka, która uzbierała ze sprzedaży swoich ciastek w kształcie serca ponad 11 tys. zł. Licytacje odbywały się też m.in. w kawiarni Artnova na rynku. Ostatecznie do puch zebrano 103 667,63 zł, a do e-skarbonek 11 664 zł ze sztabowej oraz 3 483 zł z prezydenckiej. Jednak wciąż niektóre licytacje trwają, więc na podsumowanie musimy jeszcze chwilę poczekać.