Ratownicy górniczy m.in. z kopalni Mysłowice-Wesoła, którzy w ubiegłym tygodniu wyruszyli na pomoc ofiarom trzęsienia ziemi w Turcji, w środę wracają do kraju.
Ratownicy górniczy PGG pracowali na gruzowiskach m.in. w miejscowości Besni. Współpracowali z polskimi strażakami i ratownikami medycznymi.
– Prowadziliśmy działania poszukiwawczo-ratownicze w rejonach wskazywanych przez głównego koordynatora, oddelegowanego z PSP do komórki organizacyjnej ONZ. Pracowaliśmy w trybie ciągłym, rotacyjnie, po dwa zespoły. Po odnalezieniu i wydobyciu ciał przekazywaliśmy je lokalnym służbom – mówi Daniel Bernacki, ratownik górniczy z KWK Mysłowice-Wesoła.
Im więcej czasu od katastrofy, tym mniejsze szanse na odnalezienie żywych ofiar. Do przeczesania jest jednak obszar o powierzchni 120 tys. m kw. Trzęsienie ziemi mogło dotknąć nawet 23 mln osób zamieszkujących pogranicze turecko-syryjskie.
– Gdy otrzymaliśmy informację od lokalnego społeczeństwa o możliwym przebywaniu pod gruzami osoby żywej, niezwłoczne przystępowaliśmy do działania przy użyciu specjalistycznego sprzętu do tworzenia tunelu i penetracji gruzowiska. Po wejściu w głąb do działań wprowadzany był pies ratowniczy. Wspólnie z zespołami PSP pracowaliśmy też ze specjalistyczną kamerą i geofonem. Niestety bez rezultatu – relacjonuje Daniel Bernacki.
Przypomnijmy, że 6 lutego południowo-wschodnią Turcję i północną Syrię nawiedziło trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,8 w skali Richtera, a następnie wstrząsy wtórne. Według najnowszych danych życie straciło tu ponad 37 tys. osób.
Foto: Daniel Bernacki