Wandale za nic mają sztukę. W ostatnim czasie ich ofiarą padł słynny mural na kamienicy przy ulicy Katowickiej 13, którego autorem jest ceniony artysta sztuki współczesnej Wilhelm Sasnal. Dzieło „MY” powstało w 2008 roku w ramach wystawy „So-mething Must Break” podczas trzeciej edycji Off Festivalu.
Dzieło przedstawia dwie pierwsze litery nazwy naszego miasta „MY”. Nie brak tutaj symboliki. Litery ułożone są z gałęzi, gdzie pierwsza z nich utworzona jest z połamanych witek, natomiast druga wypuszcza pąki i rosną na niej liście. Jak kilka lat temu Sasnal wyjaśniał mediom, w jego obrazie można odnaleźć „odniesienie do rzeczywistości kopalnianej, ziemi czarnej od węgla”.

My W. SasnalTak mural wyglądał przed zniszczeniem przez wandali/ fot. arch. UM Mysłowice

Mural znajduje się na kamienicy należącej do Miejskiego Zarządu Gospodarki Komunalnej, który to czuje się odpowiedzialny za odnowienie dzieła. Jednak okazuje się, że nie jest to takie proste.
Już w zeszłym roku dyrektor MZGK Zbigniew Augustyn zwrócił się do autora dzieła z pytaniem o to, jak o nie zadbać, wtedy jeszcze w związku z planowaną renowacją kamienicy.

– Rok temu usłyszeliśmy od asystenta Wilhelma Sasnala, że wolno nam jedynie umyć mural ciepłą wodą z użyciem pompy ciśnieniowej. Teraz kontaktowaliśmy się ponownie i wciąż czekamy na odpowiedź. Próbujemy też namierzyć osoby, które malowały dzieło. Wiemy, że nie robił tego sam artysta, który jest autorem projektu, ale namalowali go studenci ASP i wolontariusze Off Festivalu. Nie odważylibyśmy się po prostu zamalować bazgrołów farbą. Niestety, do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy żadnych konkretnych informacji, umożliwiających nam usunięcie szkody wyrządzonej przez wandali. – zapewnia Zbigniew Augustyn, dyrektor MZGK.

muuTak mural wygląda po dewastacji/ fot. MZGK