fot.pixabay

Kolejowe połączenie Katowice-Kraków uczy cierpliwości. Podróż trwa zazwyczaj ponad dwie godziny. Remonty ciągną się w nieskończoność. W 2021 r. wszystko ma się zmienić. Wtedy między dwoma miastami przejedziemy nawet w 60 minut.

Czasy, kiedy żartowano, że niewiele dłużej niż pociąg z Mysłowic do Jaworzna Szczakowej pojedzie sprawny rowerzysta, mamy już za sobą, bo ten odcinek został wyremontowany. Jednak ponad dwugodzinny przejazd pociągiem na trasie z Katowic do Krakowa nie jest konkurencyjny z szybszymi, tańszymi i jeżdżącymi dużo częściej autobusami.

Same prace remontowe na skądinąd jednym z najważniejszych w południowej Polsce szlaków kolejowych ciągną się w nieskończoność. Rozpoczęły się jeszcze w 2011 r., a skończyć miały w 2014 r. Obecny minister infrastruktury zapewnia, że zakończą się w drugiej połowie 2020 r. Do tej pory zmodernizowane zostały tory na odcinku od Mysłowic do Jaworzna Szczakowej. Remonty w dalszym ciągu trwają na odcinkach od Jaworzna do samego Krakowa.

Sama kolej nie składa broni w walce o pasażera. W przyszłym roku pociągi na tej trasie mają pojechać z maksymalną prędkością do 120 km/h. Rok później jeszcze szybciej. – Do 2021 r. powinny zakończyć się wszystkie działania związane z certyfikowaniem tej linii, dopuszczeniem do pełnego użytkowania. Wtedy prędkość pociągów wzrośnie do 160 km/h – zapewniał na antenie Radia Kraków minister infrastruktury Andrzej Adamczyk.

Modernizacja odcinka między aglomeracjami ma pochłonąć 2 mld zł i obejmuje również perony oraz przejścia i przejazdy kolejowo-drogowe. Przygotowywana jest właśnie dokumentacja projektowa na modernizację stacji w Mysłowicach i przebudowę odcinka Mysłowice – Katowice. Jeszcze w tym roku mogą rozpocząć się prace remontowe na odcinku z Katowic Szopienic do Mysłowic.

 

tekst: Bogumił Stoksik