Co prawda największą falę upałów mamy już za sobą, ale skutki drastycznych, czerwcowych temperatur będziemy jeszcze odczuwać. Nagminne pożary wysuszonych traw w Mysłowicach są jednym z nich. Czy jest to przypadek czy celowe działanie?

W ostatnim czasie w Mysłowicach mamy do czynienia z plagą pożarów traw i pustostanów. Na samych Brzęczkowicach w okolicach ul. Ziętka i Hlonda było ich już kilka w ciągu jednego tygodnia. Płonęły trawy i pozostałości ściętych drzew.

– My się bardziej skłaniamy, że są to celowe działania człowieka, bo takie pustostany, które są pozbawione instalacji urządzeń, które mogłyby zainicjować pożar, same nie wybuchają. To samo pożary traw. Niestety z doświadczenia wiemy, że to jest jednak celowe działanie człowieka – mówi mł. bryg. Wojciech Chojnowski.

Strażacy przypominają, że wysuszone rośliny i trawy są doskonałym materiałem palnym, co w połączeniu z nieodpowiedzialnością ludzi skutkuje gwałtownym wzrostem liczby pożarów.

– Jeżeli będziemy mieli zamiar udawać się do lasu, ponieważ wilgotność jest bardzo niska – od 12 do 17% wilgotności ściółki – to na pewno nie można ani palić tam papierosów czy wzniecać w sąsiedztwie lasów jakiś ognisk, nie porzucać jakichś butelek, opakowań szklanych, bo one pod odpowiednim kątem padania promieni słonecznych działają jak soczewki. Mogą zainicjować pożar. No i oczywiście kategorycznie zakaz wjazdów pojazdów do lasu – alarmuje Chojnowski.

Przypominamy, że zagrożenia pojawiają się również przy załamaniu pogody i burzach.

– Jeżeli słyszymy komunikat i dostajemy ostrzeżenie o gwałtownych, silnych podmuchach wiatru, to na pewno zadbajmy o te rzeczy, które mamy na balkonach, jakieś donice, jakieś luźne swobodne elementy, które na skutek silnych podmuchów wiatru mogą być zdmuchnięte. Usuńmy je. Pojazdy, samochody, jeżeli parkujemy, to zwracajmy uwagę, żeby nie parkować gdzieś w pobliżu drzew, pod drzewami, bo gałęzie, które będą spadały, mogą niestety uszkodzić nasz samochód – dodaje Chojnowski.