fot: Krzysztofoty / arch. Silesia Volley

Po prawie miesiącu przerwy od walki o punkty zawodniczki Silesii Volley wróciły na parkiet. Zadanie było proste – mimo cięższego treningu w tym okresie wygrać i poukładać sobie w głowach. W ostatnią sobotę lutego na własnym parkiecie Silesia Volley pokonała MKS Polonia Świdnica 3:0.

Pierwszy set bez historii poza jakimiś małymi błędami w dograniu, rozegraniu w zasadzie nie ma się czego czepiać. Prowadzenie 16:7 i 19:8 mówią same za siebie. Ale takie sety są często zwiastunem męczarni. I tak się prawie okazało w secie II.

– Błędy w przyjęciu, zagrywce (6) rozegraniu i zaczynają się problemy. Przegrywamy 13:8 18:15 i wygrywamy do 19! Bardzo duży wkład w spektakularny sukces w tym secie miała Emilia Gębal – jak weszła na zagrywkę to już nie chciała zejść. Kłopoty zdrowotne nie ominęły Sandry i od początku III seta w pięknym limonkowym wdzianku rolę libero przejmuje Weronika Grząślewicz – relacjonuje Sebastian Michalak, trener i wiceprezes Silesii Volley.

Set III w sumie, poza jakimiś małymi przestojami, jest bez historii. Prowadzenie SV od początku z przewagą 2 do 5 punktów.

– Wyróżniła się na pewno EMKA (Emilia Gębal) i Dominika Żyła debiutem w II lidze. O reszcie można powiedzieć tylko dobrze albo bardzo dobrze. Prym wiodły na pewno przyjmujące Marta Jędrysik z Magdą Kaszubą, swoje na środku dołożyły Emilia Gębal i Marysia Jakubiec. Pewnym punktem jest Maja Gajewska, choć ilość zepsutych zagrywek spowodował palpitacje serca u części kibiców. Dobrze prowadziła grę Justyna Zych choć kilka „baboli” zaliczyła – dodaje Sebastian Michalak.

Sebastian Michalak po przerwie ponownie został trenerem klubu.

– Fajnie jest wrócić na ławkę trenerską – taka inna adrenalina. Przygotowujemy się na Play offy i ten mecz miał dla ich głów duże znaczenie. W ich głowach ma być tylko miejsce na zwycięstwo – dodał po meczu trener Sebastian Michalak.